Shōyu rāmen

by Na Pałeczkach
shoyu ramen
Chociaż logistycznie nie wyrobiłyśmy się z zeszłotygodniowym postem, to mamy nadzieję, że w tym tygodniu wynagrodzimy Wam wszelkie niedogodności z tym faktem związane. Przez weekend przygotowywałyśmy bowiem kolejną już u nas odsłonę najlepszej zupy na świecie (a skoro tu jesteście, to na pewno wiecie o jaką zupę nam chodzi). Tym razem będziecie mieć okazję, aby wypróbować gwiazdę tokijskich ulic czyli jedyny w swoim rodzaju shōyu rāmen (醤油ラーメン)!
shoyu ramen
Jak już pisałyśmy przy okazji shio rāmen, shōyu jest jego odmianą bazującą na sosie sojowym. Bulion jest raczej przejrzysty, zabarwiony jednak przez sos. Zwykle przygotowuje się go na kurczaku oraz warzywach, spotykane jest jednak dodawanie innych rodzajów mięs aby jeszcze mocniej wydobyć jego smak. Rezultat jest naprawdę niezwykły, raczej słony, lecz w dalszym ciągu delikatny. Każda miseczka jest oczywiście podawana z wybranymi dodatkami. W przypadku tego rodzaju rāmenu są to zwykle marynowane jajka, menma oraz chāshū. Ponieważ podział rāmenu pokrótce mamy już za sobą, dziś chciałyśmy Wam w olbrzymim skrócie przybliżyć jego historię. Jest ona bowiem wbrew pozorom dosyć skomplikowana i dotyka też niezbyt przyjemnego momentu w historii jakim była wojna chińsko-japońska. Ale o tym tutaj pisać nie będziemy, posłuchajcie jednak jak ta ikoniczna potrawa japońska przywędrowała do tego kraju.
shoyu ramen
Kariera rāmenu rozpoczęła się w XIX wieku, w portowym mieście Yokohama – był on wówczas tanią i satysfakcjonującą potrawą z Chin. Przygotowywany przez chińskich kucharzy na początku serwowany był głównie studentom oraz pracownikom, którzy przybyli z kontynentu. Po pewnym czasie zaczął on jednak powoli ewoluować pod okiem japońskich kucharzy. Pierwszą zmianą były dodatki, które we wcześniejszych wersjach tej potrawy całkowicie nie istniały. Mowa tu oczywiście między innymi o osławionym już boczku chāshū, sosie sojowym czy też marynowanych pędach bambusa. W szybkim czasie popularność rāmenu zdecydowanie wzrosła, a w latach 20. i 30. XX wieku zjadany był on chętnie zarówno przez zwykłych pracowników, jak i studentów czy też żołnierzy.
shoyu ramen
Gdyby nie ogromne braki żywnościowe spowodowane wojnami w okolicy lat 40. rāmen o wiele szybciej osiągnąłby apogeum swojej popularności. W tamtym okresie potrawa ta praktycznie zniknęła z kulinarnej mapy Japonii. Dopiero import zboża ze Stanów w 1947 roku pozwolił na to, aby produkcja rāmenu powstała z zaświatów. W ten sposób, małymi kroczkami, potrawa ta zdobywała serca coraz większej ilości ludzi. W latach 80. rāmen był na ustach wszystkich i pojawiał się w magazynach, programach telewizyjnych oraz przewodnikach. Trendem stało się odkrywanie regionalnych odmian, które różniły się nie tylko smakami, ale również technikami przygotowania. Dziś ta ikoniczna potrawa znana jest już chyba na całym świecie, a i u nas co chwilę powstają nowe knajpki w niej się specjalizujące.
shoyu ramen
I oby tak dalej! Jeśli jednak pragniecie sami stać się mistrzami rāmenu to zapraszamy Was do kuchni. Niestety nie możemy napisać, że przygotowanie jest szybkie, jednak gdy wszystkie składniki ma się przygotowane, gorącą miseczkę mamy już na wyciągnięcie ręki :)
shoyu ramen

Shōyu rāmen • 醤油ラーメン

Chociaż logistycznie nie wyrobiłyśmy się z zeszłotygodniowym postem, to mamy nadzieję, że w tym tygodniu wynagrodzimy Wam wszelkie niedogodności z tym faktem… Japonia Shōyu rāmen European Drukuj
Nutrition facts: 200 calories 20 grams fat
Ocena 5.0/5
( 1 głosy )

SKŁADNIKI

na tare:

0,5 kubka sosu sojowego

1/8 kubka sake

0,5 łyżki mirinu

0,5 łyżki startego imbiru

1 ząbek czosnku, starty

drobno posiekana zielona cebulka

 

na bulion:

1 cały kurczak (około 2,25 kg)

0,5 kg karkówki

2 spore marchewki, pokrojone w większe części

0,5 kubka czosnku, rozgniecionego

2 zielone cebulki

5 l wody

1 cebula, przekrojona na pół

ok 7,5 cm imbiru ze skórą

 

oprócz tego:

0,5 litra bulionu z kurczaka (przepis poniżej)

2 opakowania makaronu rāmen

kilka plastrów boczku chāshū (najlepiej wcześniej go podsmażyć)

2 marynowane jajka na miękko

marynowane pędy bambusa - menma*

2 kawałki alg nori

PRZYGOTOWANIE

Na suchej patelni lub nad płomieniem zwęglamy imbir oraz cebulę przekrojoną na pół. W razie potrzeby opłukujemy.

W dużym garnku umieszczamy kurczaka, karkówkę, marchew, czosnek oraz białą część zielonej cebulki. Zalewamy 4 litrami wody tak, aby kurczak był zakryty na około 5 cm. Resztę wody zostawiamy na później. Dorzucamy zwęgloną cebulę i imbir. Doprowadzamy wywar do wrzenia, a następnie zmniejszamy ogień tak aby jedynie delikatnie się gotował. Zbieramy z wierzchu wszelkie szumowiny. Przez cały czas gotowania kurczak powinien być zakryty wodą, jeśli więc okaże się że jest jej za mało, dolewamy z pozostałego nam litra wody. Po 30 minutach gotowania dorzucamy zieloną część dymki i gotujemy dalej przez kolejną godzinę, pamiętając by rosół nie gotował się zbyt mocno. Po tym czasie ostrożnie wyławiamy kurczaka oraz karkówkę. Gdy kurczak trochę ostygnie obieramy go z mięsa (możemy je wykorzystać do innych przepisów). Pozostałe kości opłukujemy i wrzucamy do rosołu. Ponownie doprowadzamy do wrzenia i zmniejszamy ogień na niski. W ten sposób gotujemy przez kolejne 1,5 godziny, aż otrzymamy około 3 litry rosołu.  Odcedzamy – nasza baza jest gotowa do użycia.

Aby przygotować tare, wszystkie składniki łączymy ze sobą w rondelku. Doprowadzamy do wrzenia, a gdy to nastąpi wyłączamy gaz.

Jeśli wszystkie składniki na rāmen (łącznie z wybranymi dodatkami) mamy już gotowe gotujemy makaron zgodnie z instrukcją podaną na opakowaniu. W międzyczasie możemy przygotować nasze miseczki – do każdej dodajemy około 1/4 kubka tare (jest dosyć esencjonalny więc jeśli nie lubicie mocnych smaków polecamy zmniejszyć ilość) oraz odpowiednią ilość gorącego bulionu.  Gotowy makaron ostrożnie układamy w miseczkach, a całość dekorujemy wybranymi dodatkami. Podajemy ciepły ^^

UWAGI

* Aby przygotować menma potrzebujemy: 1 ząbek czosnku (posiekany), 1 łyżkę sake, 2 łyżki sosu sojowego, 4 łyżki wody, 1 łyżeczkę cukru, 1 łyżeczkę octu ryżowego, 2 łyżeczki oleju sezamowego i 1 puszkę pędów bambusa (140 g). W miseczce łączymy sake, sos sojowy, wodę, cukier, ocet ryżowy. Na patelni rozgrzewamy olej sezamowy i wrzucamy na niego bambus. Smażymy przez około minutę, mieszając. Dodajemy czosnek oraz składniki z miseczki, zmniejszamy ogień. Gotujemy delikatnie aż większość płynu wyparuje, około 15 minut. Pozostawiamy do ochłodzenia.

Spróbujcie też tego! :)