Nikuman – japońskie parowane bułeczki z mięsem

by Na Pałeczkach
nikuman

Stała się rzecz wręcz niespotykana na tym naszym kochanym blogu. Ostatni raz Japonię odwiedzaliśmy bowiem w listopadzie! Dziś naprawiamy to ewidentne nieporozumienie i zapraszamy Was na mały glutenowy grzeszek w postaci parowanych bułeczek o wdzięcznej nazwie nikuman (肉まん). Te cudeńka mogą stanąć w szeregu z takimi bohaterami jak kimchi wang mandu czy też char siu bao. Jeśli więc to Wam wystarczy by w pośpiechu biec do kuchni i ugniatać ciasto, to zapraszamy na przepis!

nikuman

Dla nas nikumany mają też dodatkową sentymentalną wartość. Na najbliższej nam stacji, gdy przez cudowny tydzień odwiedzałyśmy Osakę, znajdował się niewielki lokal sprzedający właśnie te bułeczki. Kolejki do tego przybytku za każdym razem były całkiem spore. Zdecydowanie opłacało się odczekać swoje! Dodatkową atrakcją był pan magik składający w powietrzu pudełka, w których sprzedawane były nikumany. Niestety nie mamy nagrania, ale mogłyśmy stać tak cały dzień i podziwiać te jego magiczne sztuczki.

nikuman

Nikuman przywędrował do Japonii dzięki (jak można się domyślić) Chińczykom. Znane były pod nazwą chūka man (中華まん) czyli po prostu chińskie parowane bułeczki. Na samy początku swej nieśmiałej podróży do japońskich serc sprzedawane były głównie w wyspecjalizowanych w ich produkcji małych lokalach w miejscach zamieszkiwanych przez chińskich imigrantów. Japońskim zwyczajem zostały one dostosowane do lokalnej kuchni i po kilku zmianach zawojowały rynek szybkich przekąsek. Od wczesnych lat 90 sprzedawane są również w konbini czyli japońskich sklepach całodobowych, gdzie można je kupić głównie w sezonie jesienno-zimowym. Oczywiście obowiązkowo podawane są na ciepło, aby ogrzać zmarznięte żołądki i melancholijne dusze.

nikuman

Niku w nazwie oznacza mięso i takiego właśnie nadzienia możecie się po nich spodziewać. Jednak na przestrzeni lat powstało kilka innych odmian tych bułeczek, czasami związane są one z określonym sklepem. Wymienimy Wam może te ciekawsze rodzaje. W FamilyMart możecie spotkać tonporoman. Delikatna i nieznacznie cieńsza skórka wypełniona jest duszonym boczkiem. Dla wszystkich fanów pizzy prawdziwym objawieniem może być pizzaman. W zależności od sklepu zjeść można pepperoni, marinara, trzy sery czy też kurczak barbecue (a jak sądzimy na tym nie kończy się fantazja ich twórców). W Japonii nie może też zabraknąć curryman! I to nie tylko takich, które wypełnia sztandarowe japońskie curry. Jeśli poszukacie znajdziecie też takie, które wypełnione są curry tajskim czy indyjskim. W Seven Eleven spotka natomiast można baconman. Jak nazwa wskazuje w środku znajdziecie kawałek bekonu oraz dodatkowo rozpływający się ser. Myślę, że nikt nie będzie w tym przypadku za bardzo uważał na kalorie. W naszym małym „przewodniku” nie może też zabraknąć anman czyli bułeczek na słodko. Dla nas niestety nie są one zbyt atrakcyjne, bo nie jesteśmy wielkimi fankami nadzienia z fasoli. Jednak jeśli komuś ono nie przeszkadza to nic nie stoi na przeszkodzie, aby zjeść bułeczkę również na deser ;)

My dziś gotujemy najmniej wyszukaną, ale też według nas najlepszą ich wersję. Mamy nadzieję, że i Wy się w niej zakochacie. Nie ma nic lepszego niż cieplutki nikuman w chłodny dzień. W ciepły smakują zresztą równie dobrze ;)

nikuman

Nikuman • japońskie parowane bułeczki z mięsem • 肉まん

Stała się rzecz wręcz niespotykana na tym naszym kochanym blogu. Ostatni raz Japonię odwiedzaliśmy bowiem w listopadzie! Dziś naprawiamy to ewidentne nieporozumienie… Japonia Nikuman – japońskie parowane bułeczki z mięsem European Drukuj
Porcje: 6-8
Nutrition facts: 200 calories 20 grams fat
Ocena 5.0/5
( 2 głosy )

SKŁADNIKI

na ciasto:

100 ml ciepłej wody

7 g suchych drożdży

200 g mąki pszennej

2 łyżki cukru

1 łyżeczka proszku do pieczenia

1 łyżeczka oleju sezamowego

1 łyżeczka oleju

 

na nadzienie:

250 g mielonej wieprzowiny

50 g posiekanych pędów bambusa

2 suszone grzyby shiitake, wcześniej zalane wodą a następnie posiekane

zielona cebulka, drobno posiekana

2 łyżki startego imbiru

1 łyżka sosu sojowego

1 łyżka sosu ostrygowego

1 łyżka skrobi kukurydzianej lub ziemniaczanej

1 łyżeczka oleju sezamowego

1/4 łyżeczki soli

1/4 łyżeczki białego pieprzu

PRZYGOTOWANIE

Aby przygotować ciasto zaczynamy od rozpuszczenia drożdży w ciepłej wodzie. Do tej mieszanki dodajemy mąkę, cukier oraz proszek do pieczenia i dokładnie mieszamy. Dodajemy oba rodzaje oleju i ugniatamy ciasto przez około 15 minut. Rezultatem powinno być miękkie i plastyczne ciasto. Gotowe przykrywamy i zostawiamy do wyrośnięcia na godzinę lub dłużej.

W międzyczasie łączymy ze sobą wszystkie składniki na nadzienie. Odstawiamy.

Wyrośnięte ciasto wyciągamy z miski i dzielimy na 6 lub 8 w miarę równych części. Każdą tak przygotowaną kulkę rozwałkowujemy, a na środek kładziemy nadzienie. Zawijamy je ciastem i łączymy u góry dokładnie sklejając aby nadzienie się nie wydostało podczas parowania.

Przygotowujemy garnek do parowania. Każdą bułeczkę kładziemy na kawałek papieru do pieczenia i układamy w naszym garnku. Parujemy przez około 12-15 minut, w zależności od wielkości naszych bułek.

Podajemy same, z sosem sojowym lub też musztardą.

Spróbujcie też tego! :)