Jajangmyeon

15:23


Jeśli chodzi o dzisiejszą potrawę, to nasze uczucia w stosunku do niej są dosyć mieszane. Z jednej strony jest niesamowicie popularna w Korei i chęć jej spróbowania była ogromna. Z drugiej jednak niestety nie możemy zaliczyć jej do naszych ulubionych... Sądzimy jednak, że na pewno znajdzie swoich zwolenników. Zapraszamy więc dziś na przepis na jajangmyeon (자장면) lub też jjajangmyeon (짜장면) czyli makaron z pastą z czarnej fasoli.

Podobno dziennie w Korei zjadane jest 7 milionów miseczek tej potrawy. Całkiem sporo, prawda? Na jej temat pisane są też książki (np. ta lub ta). Jej korzenie sięgają Chin i dania o nazwie zhajiangmian (炸醬麵), które na początku XX wieku zaczęło być sprzedawane w chińskiej części miasta Incheon. Oczywiście Koreańczycy szybko dostosowali je do swoich smaków i po okresie wojny koreańskiej potrawa szybko przyjęła się w innych częściach kraju. Nie była wtedy tania, a zwyczaj jej jedzenia często przypisany był do jakiegoś ważnego wydarzenia - mogły to być na przykład urodziny czy też zdanie ważnych egzaminów. Na szczęście dla mieszkańców tego kraju obecnie jest to stosunkowo tanie danie, które dodatkowo można zamówić telefonicznie, jest więc bardzo wygodne w obsłudze ;) Być może po części jest to tajemnica jego sukcesu.

Czternasty dzień każdego miesiąca jest w Korei dniem by świętować - i nie są to jedynie Walentynki w lutym (w które zresztą prezenty rozdają kobiety). Czternastego marca jest tak zwany Biały Dzień, kiedy to mężczyźni rewanżują się za otrzymane w lutym podarki. Czternasty kwietnia natomiast ochrzczony został mianem Czarnego Dnia, i wtedy to właśnie wszyscy samotni posilają się miseczką jajangmyeon smucąc się nad swym losem  :)
Tradycja czternastego dnia miesiąca jest kontynuowana przez cały rok. Jeśli Was to interesuje, to spokojnie da się znaleźć o tym sporo informacji w internecie. My już tu nie będziemy przedłużać i zapraszamy na przepis :)

Aby go wykonać, musicie zaopatrzyć się w specjalną pastę z czarnej fasoli, która już od jakiegoś czasu dostępna jest w sklepach z azjatycką żywnością. Niestety nie udało nam się znaleźć specjalnego rodzaju makaronu używanego do tej potrawy, ale zastąpienie go świeżym udonem zdaje egzamin :)


Jajangmyeon
자장면
na 2 osoby

1 kubek polędwicy wieprzowej, posiekanej w kostkę
2 średniej wielkości ziemniaki
1 łyżeczka oleju roślinnego
1 cebula
1 kubek pasty jajang
1 łyżka oleju sezamowego
1 łyżka posiekanego czosnku
0,5 łyżki cukru
3 kubki + 1/4 kubka wody
1 spora marchewka
0,5 średniej wielkości cukinii
1/8 kubka skrobi
makaron udon, najlepiej świeży


Wszystkie warzywa siekamy w kostkę.

Podsmażamy mięso oraz ziemniaki na woku rozgrzanym na wysokim ogniu. Po upływie kilku minut dorzucamy cebulę i dalej podsmażamy. Do całości dodajemy pastę, olej sezamowy, czosnek oraz cukier i dokładnie rozprowadzamy na wszystkich składnikach. Po upływie około 4 minut zalewamy 3 kubkami wody. Na tym etapie dodajemy też marchew i cukinię i doprowadzamy do wrzenia. Zmniejszamy ogień na niski i gotujemy. Sos zagęszczamy poprzez dolanie do niego mieszanki 1/4 kubka wody z 1/8 szklanki skrobi. Gotujemy aż do miękkości warzyw, czyli około 15 minut. 

Podajemy oczywiście z makaronem. Danie dobrze współgra ze smakiem świeżego ogórka, proponujemy więc posiekanie go i udekorowanie nim potrawy.


przepis pochodzi z książki "Seoul Food Korean Cookbook: Korean Cooking from Kimchi and Bibimbap to Fried Chicken and Bingsoo"

Spróbujcie też tego! :)

10 komentarze

  1. Słyszałam o tej potrawie, ale jakoś nie mogłaś się nigdy przemóc, żeby ją zrobić. Drugą sprawą była naprawdę mała dostępność tej pasty, choć może teraz już się to pozmieniało. Bardzo interesująca potrawa, chyba znowu zacznę mieć ją na uwadze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto choć raz ją wypróbować, smak jest dosyć specyficzny :) Co do pasty - online na pewno łatwiej ją dostać, choć przyznamy się że nie szukałyśmy jej poza internetem ;)

      Usuń
  2. Czarna fasola zawsze kojarzyła mi się z meksykańskimi daniami, ale pewna koreanka zmieniła moje poglądy. Rzeczywiście pasta niezbyt dostępna na polskim rynku, ale moim zdaniem jednak warto spróbować tego dania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Choć wielkimi fankami jajangmyeon nie jesteśmy, przyznajemy, zdecydowanie warto wypróbować :) Jeszcze parę lat temu zdobycie pasty graniczyło z cudem i gdy pierwszy raz próbowałyśmy ugotować jajangmyeon musiałyśmy kombinować z jak najbardziej zbliżonymi zamiennikami.. Dobrze, że teraz da się ją kupić :)

      Usuń
  3. Czy w przepisie użyto właściwej pasty? Na wideoblogu pewnej gotującej Koreanki widziałem inną pastę. Wyszukałem ją w necie i na opakowaniu wyraźnie było dopisane "fermented". W komentarzach spotkałem się z informacja, że są dwa rodzaje tej pasty a w przepisie powinna być właśnie ze sfermentowanej fasoli...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różnica między pastami nie tkwi w tym, że jedna jest fermentowana, a druga nie. Są dwa rodzaje pasty: jjajang „surowa” (po prostu jjajang 짜장) oraz bokkeum jjajang (볶음짜장). Pierwszą należy przed użyciem podsmażyć na oleju z dodatkiem cukru i dopiero w takiej postaci dodać do warzyw i mięsa. Bokkeum jjajang jest już wstępnie podsmażona na oleju razem z przyprawami i nie potrzeba jej już w żaden sposób przygotowywać przed użyciem. Nasza pasta to właśnie bokkeum jjajang i o ile się nie mylimy jest ona jedyną w tym momencie dostępną na polskim rynku. A szkoda, bo Maangchi polecała użycie tej drugiej ;)

      Usuń
  4. No to jestem trochę spokojniejszy ;)
    Właśnie odebrałem przesyłkę - pasta dokładnie jak w Waszym przepisie. A pasta Mangchi faktycznie nie do kupienia u nas :)
    Spróbowałem na surowo i ... bardzo smaczna :)
    Może danie też mnie nie rozczaruje? Stawiam dopiero pierwsze kroki z kuchnią koreańską więc moja wiedza nie ogarnia tych wszystkich bokków i jjajangów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszymy się, że mogłyśmy pomóc :) My też pomimo dobrych kilku lat z kuchnią koreańską wciąż się uczymy. Oczywiście służymy pomocą w razie pytań :) Jajangmyeon to na tyle kultowe danie, że naszym zdaniem trzeba go choć raz spróbować - my wielkimi fankami nie jesteśmy, ale mamy nadzieję, że Tobie posmakuje ^^

      Usuń
  5. Spróbowałem. Danie jest mega!
    W pośpiechu zapomniałem o marchwi, resztę zrobiłem, jak piszecie, od siebie dodałem tylko trochę świeżego imbiru - lubię ;)
    Naprawdę bardzo fajne danie, dzięki za przepis :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszymy się, że smakowało! :) Z imbirem same musimy kiedyś spróbować bo też lubimy. Miło jest czytać takie komentarze, dzięki ^^

      Usuń