Bánh mì z drobiowymi mielonymi kotlecikami

kanapka

Od kilku ładnych miesięcy obiecujemy sobie, że na pewno zrobimy nową wersję bánh mì. Oczywiście za każdym razem ten fakt kompletnie ucieka naszej uwadze :) Postanowiłyśmy więc już niczego sobie nie obiecywać i tym sposobem przepis na nowe bánh mì ląduje na naszym blogu. Tym razem postawiłyśmy na wersję mięsną, ale jeśli jesteście wegetarianami to polecamy nasz poprzedni przepis na bánh mì z pikantnym tofu i bakłażanem, gdzie również pokrótce opowiedziałyśmy historię powstania tej jednej z chyba najpopularniejszych potraw z Wietnamu. A ponieważ powtarzać się nie będziemy, dziś tylko króciutko zaprezentujemy luźne zasady tworzenia swojego własnego bánh mì. Tak na wszelki wypadek ;)

Zasady są naprawdę proste - jedynym problemem może być dostępność niektórych składników. Na całe szczęście półki większych sklepów na pewno będą mieć wszystko czego wymaga przepis, a może nawet uda się troszkę zaszaleć :) Jeśli postawicie na  świeże zioła i warzywa, sukces jest praktycznie gwarantowany. Wyjaśniając pokrótce w bánh mì znaleźć możemy głównego bohatera (tak jak w naszym przypadku drobiowe kotleciki czy też tofu z bakłażanem), wybrane pikle i świeże warzywa (zazwyczaj ogórek) razem ze sporą ilością chili oraz kolendry. Obowiązkowy jest także sos – tutaj może Was ponieść wyobraźnia :) W dobrze prezentującym się bánh mì stosunek głównego nadzienia do warzywno-ziołowych dodatków to mniej więcej 1:1 lub 1:2. Zakładając, że przygotowaliście już wszystkie składniki łącznie z sosami, przygotowanie całej kanapki zajmie Wam góra 3 minuty. Po przekrojeniu wybranego pieczywa zaczynamy od wybranego przez nas tłustego dodatku, którym może być zarówno masło, jak i na przykład awokado lub majonez, następnie całość polewamy dowolną ilością sosu bądź też doprawiamy solą oraz pieprzem. Później w naszej kanapce ląduje główne nadzienie, wybrane warzywa oraz zioła. Tak przygotowanym bánh mì możemy się już delektować, a my zapewniamy, że nigdzie nie znajdziecie lepszego śniadania :)

W naszym bánh mì oprócz standardowych dodatków czyli pikli, ogórka i kolendry użyłyśmy dziś dwóch sosów: czosnkowo-jogurtowego oraz ostrego sosu hosin. Idealnie zgrały się one z delikatnymi kotlecikami mielonymi. 

kanapka

Sos czosnkowo-jogurtowy
na około 1 kubek

1 ząbek czosnku, posiekany
szczypta cukru
szczypta soli
ok. 1/3 kubka majonezu
ok. 2/3 kubka jogurtu naturalnego, najlepiej greckiego
opcjonalnie świeża mięta, posiekana

Łączymy ze sobą wszystkie składniki i odstawiamy na około godzinę do „przegryzienia” się smaków. Najlepiej smakuje trochę schłodzony.

Ostry sos hoisin
na 1 kubek

6 łyżek słodkiego sosu chili
4  łyżki sosu hoisin
2 łyżki octu ryżowego
2 łyżki sosu sojowego

Wszystkie składniki łączymy razem i dokładnie ze sobą mieszamy. W razie potrzeby dodajemy większą ilością octu. W lodówce wytrzyma przez około miesiąc.

kanapka

Bánh mì z drobiowymi mielonymi kotlecikami
na 3 bánh mì

na kotleciki mielone:
ok. 300 gram mielonego mięsa z kurczaka
1 ząbek czosnku
ok. 1/3 kubka posiekanej drobno zielonej cebulki
½ papryczki chili, posiekanej
1/8 łyżeczki cukru
½ łyżki sosu rybnego
1 i ¼ łyżki sosu ostrygowego
1 łyżka mąki pszennej
olej do smażenia

dodatkowo:
wybrane pikle (np. đồ chua z tego przepisu)
ogórek
kolendra
świeże chili
zielona cebulka

W misce łączymy ze sobą czosnek, zieloną cebulkę, posiekaną papryczkę chili, cukier, sos rybny oraz ostrygowy. Dokładnie mieszamy i dodajemy mąkę. Dokładamy kurczaka i łączymy razem dokładnie, najlepiej za pomocą dłoni. Dzielimy na mniej więcej równe części i odkładamy do momentu smażenia. 

Na patelni rozgrzewamy olej. Moczymy ręce i formujemy kotleciki według uznania (do bánh mì najlepiej pasować będzie kształt podłużny), a następnie smażymy je na rozgrzanej patelni przez około 4 minuty lub do zbrązowienia. Odkładamy na ręcznik papierowy do ostygnięcia. Możemy je przygotować dzień wcześniej i trzymać w lodówce.

Bagietkę przekrawamy na pół i dokładnie smarujemy wcześniej przygotowanym sosem czosnkowo-jogurtowym. Następnie dokładamy dowolną ilość ostrego sosu hoisin. Na tę bazę kładziemy mielone kotleciki drobiowe, pikle z marchewki i białej rzodkwi đồ chua, plasterki ogórka, zieloną cebulkę oraz garść świeżych liści kolendry. Jeśli lubicie trochę ostrości możecie dodać także świeże chili.
Smacznego!

kanapka

przepis pochodzi z książki "The Banh Mi Handbook: Recipes for Crazy-Delicious Vietnamese Sandwiches"

Omuraisu

omlet

Musicie nam wybaczyć - ostatnio dosyć ciężko jest nam oderwać się od kuchni japońskiej. Niewiele jesteśmy w stanie w tej kwestii zdziałać, ale myślimy że nikt na tym nie ucierpi.. Zwłaszcza jeśli potrawa jest zarówno pyszna, jak i prosta w przygotowaniu. Jeśli przypadkiem macie w lodówce pozostałości ryżu po ostatnim obiedzie oraz kilka jajek, to właściwie od razu możecie powędrować do kuchni i zacząć przygotowania :)

Omuraisu (オムライス) to najprościej ujmując omlet otulający ryż, który podsmażany jest z przeróżnymi dodatkami. Najczęściej w środku znaleźć można warzywa takie jak na przykład cebula, marchewka, groszek oraz inne dodatki typu pomidory czy grzyby. Jeśli mięso Wam niestraszne to oczywiście dodać można również kurczaka lub też wieprzowinę czy wołowinę - cokolwiek Wam akurat odpowiada bądź posiadacie aktualnie w lodówce ;) Porządny omuraisu nie obejdzie się również bez ketchupu, choć zastępuje się go często na przykład specjalnym sosem do okonomiyaki. Ketchup jest jednak najbardziej popularny i na pierwszy ogień postanowiłyśmy pokazać klasyczną wersję tej potrawy. 

Danie to, podobnie jak część już przez nas prezentowanych np. karē raisu czy też tonkatsu należy do dań typu yōshoku (洋食) czyli inspirowanych potrawami zachodnimi. Jego narodziny oczywiście umiejscowić można w okresie, w którym powstała większość tych potraw - okresie w którym to Japonia otworzyła się na wpływy kuchni Zachodu. Japoński pomysł na połączenie smażonego ryżu oraz omleta szybko się przyjął i pomimo tego że jest daniem, które uznać można za typowo domowe to odnajdziemy go w menu wielu restauracji. Istnieją również takie, które w nim się tylko specjalizują i można tam zjeść niesamowicie pomysłowe dodatki. 

Być może spróbujecie się ponieść wyobraźni i sami wybierzecie co możecie dodać, aby wzbogacić Wasze omuraisu. Na razie zachęcamy do wypróbowania naszego przepisu i mamy nadzieję, że też go polubicie :)

omlet

Omuraisu
オムライス
na 4 osoby

100 g mięsa z kurczaka (udka, pierś - co wolicie)
0,5 cebuli, posiekanej w kostkę
kilka pieczarek, pokrojonych w cienkie plasterki
0,5 marchewki, drobno posiekanej
0,5 kubka ketchupu
0,5 kubka bulionu z kurczaka (najlepiej domowego :))
4 kubki ugotowanego ryżu
masło
sól i pieprz do smaku

na omlet:
8 jajek
4 łyżeczki mleka
sól i pieprz do smaku

omlet

Na woku lub patelni rozgrzewamy olej i smażymy na nim kurczaka, aż mięso stanie się białe. Dodajemy posiekaną marchewkę, pieczarki oraz cebulę i smażymy dalej około minuty. Do całości wlewamy mieszankę ketchupu z bulionem, dodajemy sól oraz pieprz i kontynuujemy smażenie aż do momentu redukcji płynu. Wszystkie składniki powinny być dokładnie okryte warstwą sosu. Na tym etapie dodajemy ryż i dokładnie mieszamy, pozwalając całości chwilę się jeszcze gotować. Odstawiamy z ognia.


Aby przygotować omlety, do miski wbijamy 2 jajka i roztrzepujemy je z łyżeczką mleka oraz solą i pieprzem. Smażymy na maśle na średnim ogniu aż do uzyskania odpowiadającej nam konsystencji. Nie przewracamy! Na środek tak przygotowanego omleta kładziemy 1/4 gotowego ryżu i delikatnie owijamy farsz brzegami. Przechylamy patelnię i pozwalamy aby omlet zsunął się na talerz, starając się aby zakrył cały ryż. Polewamy pokaźną porcja ketchupu i już możemy się delektować samodzielnie przygotowanym omuraisu :)

omlet

przepis pochodzi z książki "Japanese Soul Cooking: Ramen, Tonkatsu, Tempura, and More from the Streets and Kitchens of Tokyo and Beyond" 

Purin

crème caramel

Zapewne wielu z Was słyszało tu i ówdzie o deserze kryjącym się pod nazwą crème caramel, wielu z Was też na pewno należy do szerokiego kręgu jego fanów. Cóż.. nie jesteście w swoim uwielbieniu osamotnieni - my również nigdy nie odmówimy sobie chociażby małej porcji tej pyszności. Tak czy siak, największymi jego fanami wydają się być jednak Japończycy - w każdym szanującym się sklepie jest co najmniej kilka rodzajów tego właśnie deseru. Nie martwiło nas to zbytnio i będąc w Japonii prawie codziennie kupowałyśmy sobie małe opakowanie purinu (bo taką nazwę nosi on w tym kraju). I pomimo tego, że rdzennie japoński on nie jest, to była tu całkiem miła odmiana od wszędobylskiej anko (餡子) czyli pasty z fasoli azuki.. ;)

Purin jest deserem typu custard, który z wierzchu pokryty jest warstwą karmelu. W Japonii wyróżnić można trzy sposoby na jego przygotowanie. Pierwszy, który dziś prezentujemy to yaku purin (焼きプリン) czyli taki, który przygotowuje się poprzez pieczenie w kąpieli wodnej w piekarniku. Drugi to mushi purin (蒸しプリン) czyli parowany, a trzeci - najbardziej popularny w przypadku sklepowych deserów - to taki utwardzany za pomocą żelatyny. Ten ostatni nieznacznie różni się konsystencją ze względu na dodatek żelatyny, lecz pomimo sentymentu do sklepowych wersji postanowiłyśmy trochę dłużej pobawić się w kuchni :) Nie bójcie się jednak - nie na tyle długo by odstraszyć Was od wypróbowania purinu razem z nami. A jeśli oczywiście kiedyś zahaczycie o Japonię, to spróbujcie choć raz tego ukochanego przez wszystkich deseru. Polecamy!

crème caramel

Purin
プリン
na 8 porcji

2 kubki + 1 łyżka mleka 
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
3 jajka
0,5 kubka cukru

na karmel:
0,5 kubka cukru
2 łyżki wody
2 łyżki wrzątku

Na samym początku zabieramy się za przygotowanie karmelu. W tym celu w rondelku łączymy ze sobą cukier oraz 2 łyżki wody i podgrzewamy na średnim ogniu aż do rozpuszczenia cukru. Następnie zwiększamy ogień i już nie mieszając, a jedynie delikatnie przechylając rondelek dalej podgrzewamy naszą miksturę. Cierpliwie czekamy aż osiągnie ona delikatnie złoty kolor („moc“ karmelu zależy od Was oraz od Waszych preferencji). Ściągamy z ognia i bardzo ostrożnie zalewamy 2 łyżkami wrzątku (może pryskać, uważajcie aby się nie poparzyć!). Do lekko ogrzanych w ciepłej wodzie żaroodpornych miseczek wlewamy jeszcze ciepły karmel i odstawiamy do naturalnego delikatnego ścięcia. 

Mleko podgrzewamy tak, aby było ciepłe - nie gotujemy. 

W misce łączymy ze sobą jajka oraz cukier i cały czas mieszając, powoli dolewamy mleko. Dodajemy również ekstrakt waniliowy i tak powstałą mieszankę przecedzamy przez sitko aby osiągnęła gładką konsystencję. Rozdzielamy płyn pomiędzy zalane wcześniej karmelem miseczki. Układamy na blaszce lub w żaroodpornym naczyniu i zalewamy mniej więcej do połowy wysokości ciepłą wodą. Wsadzamy do piekarnika nagrzanego do 170 stopni i pieczemy w kąpieli wodnej przez około 45 minut. Odstawiamy do ostygnięcia i wkładamy do lodówki na przynajmniej 3 godziny.

Przed podaniem deser wyciągamy na talerzyk - część karmelu powinna otulić deser słodkim syropem :)

crème caramel

przepis pochodzi z książki "Japanese Dessert Cookbook"