Paratha

placuszki

Jeśli chodzi o kuchnię indyjską, to bardzo często jako dodatek do głównego dania zamiast ryżu wybieramy jeden z wielu odmian chlebków indyjskich (choćby czosnkowe naan i chapati z kuminem). Ryżu na co dzień spożywamy, można powiedzieć ponad stan, więc taka odmiana od czasu do czasu jest w stu procentach wskazana. Dodatkowo - a sądzimy, że nie tylko my tak mamy - jesteśmy naprawdę wielkimi fankami cieplutkich i pachnących placków w towarzystwie dobrego i aromatycznego dania z Indii. Gdyby tylko można było zredukować trochę czas spędzany nad patelnią byłoby to danie wprost idealne :)

Paratha to jeden z rodzajów tzw. chlebków indyjskich pochodzący tak właściwie z Pakistanu, a dokładniej z miasta Peszawar. Z tego miejsca wieści o nim rozniosły się na cały kraj i szybko stał się on bardzo popularnym przysmakiem. Ich nazwa wzięła się ze sposobu w jaki są wykonywane i odnosi się do nakładanych na siebie warstw ciasta - po rozwałkowaniu smarowane są bowiem warstwą ghee i składane. Proces ten powtarza się co w finalnej odsłonie nadaje im ciekawą, warstwową strukturę. Właśnie ten sposób przygotowywania oraz fakt smarowania ich masłem ghee odróżnia je od innych popularnych chlebków, a mianowicie od chapati. Ponieważ bardzo często paratha występuje w wersji nadziewanej traktowany jest tak właściwie jako pełnoprawny posiłek, najczęściej zjadany jako śniadanie razem z różnymi dodatkami. Nadziewany jest naprawdę przeróżnymi składnikami - ziemniakami, marchewką, ciecierzycą, kalafiorem, serem paneer czy nawet kapustą. Oczywiście nadzienie różni się również w zależności od regionu w jakim jest przygotowywane ale lista jest tak długa że każdy spokojnie znajdzie coś dla siebie :)

My przygotowałyśmy podstawową wersję bez nadzienia, a dodatkowo potraktowałyśmy je jako dodatek typowo obiadowy. W takiej wersji sprawdzają się bowiem idealnie, i gorąco zachęcamy do ich przygotowania. 

placuszki

Paratha
परांठा
na ok. 8 placków 

250g mąki chapati (lub mieszanka mąki pszennej oraz mąki pszennej razowej w proporcjach ok 1,5 na 0,5 kubka)
3 łyżki oleju
szczypta soli
160-170 ml wody
około 80 g roztopionego lub miękkiego masła ghee

placuszki

W misce łączymy ze sobą mąkę, olej oraz sól. Dolewamy powoli wodę, ugniatając ciasto aż do momentu kiedy wszystko ładnie się ze sobą połączy. W zależności od użytej mąki możecie potrzebować więcej lub mniej wody. Ciasto dobrze ugniatamy aż będzie miękkie i pozostawiamy na 10 minut pod przykryciem. 

Po tym czasie rozdzielamy je na 8 w miarę równych części. Każdą rozwałkowujemy, a wierzch smarujemy ghee. Krążek składamy na pół i ponownie smarujemy ghee. Czynność tę powtarzamy raz jeszcze a na koniec rozwałkowujemy ciasto. Nie musicie się zbytnio przejmować ich kształtem, zależy on on sposobu składania - w tym wypadku placki mają trójkątny kształt. 

Na rozgrzaną na niskim ogniu patelnię wrzucamy niewielką ilość masła i kładziemy na nią placek. Smażymy delikatnie dociskając przez około 1-2 minuty, a następnie wierzch smarujemy znów masłem. Odwracamy placek na drugą stronę i smażymy przez kolejne 2 minuty aż do uzyskania złotego odcienia. Czynność powtarzamy z każdym plackiem.

Podajemy ciepłe, razem z wybranym dodatkiem (polecamy kardamonowego kurczaka, tikka masala lub murg kali mirch) ^^

placuszki

przepis pochodzi z książki "Indian Kitchen: Secrets of Indian home cooking"

Murg kali mirch

kurczak z pieprzem

Pieprz stanowi niezwykle ważny element naszej codziennej egzystencji, o czym już wspominałyśmy chociażby przy okazji hu jiao bing czyli bułeczek z trzema rodzajami pieprzu. W przypadku naszej dzisiejszej potrawy mamy do czynienia z najbardziej popularnym i swojskim pieprzem czarnym, a nie mieszanką, jednak w żadnym stopniu nie umniejsza to jej zalet. Przede wszystkim - co może przypaść do gustu niektórym z Was - jest stosunkowo prostym do wykonania daniem, a jego ostrość można łatwo dostosowywać do własnego smaku. Dominujący jest tu zdecydowanie aromat pieprzu i z tego też względu jest to potrawa dla jego fanów. Ilość innych przypraw i dodatków jest stosunkowo ograniczona - zwłaszcza jeśli przyglądnąć się niektórym z naszych innych przepisów z Indii. W ich sporej ilości spis składników był bowiem całkiem imponujący i niektórych może nawet zniechęcał do próby siły w kuchni ;) Mamy tu więc tylko trochę chili, wszędobylską kurkumę, sól oraz garam masalę, którą możecie wykonać według naszej rozpiski lub też po prostu wypróbować którąś ze sklepowych wersji. Możecie też poszaleć z dodatkiem świeżej kolendry, zakładając że jesteście jej fanami. U nas niestety zdania w kwestii kolendry są dosyć mocno podzielone :) 

Oczywiście do tej potrawy polecamy przygotować któryś z dostępnych na naszym blogu chlebków (na przykład czosnkowe naan lub też chapati z prażonym kuminem), świetnie również skomponuje się z kheera raita

Życzymy smacznego :)


kurczak z pieprzem

Murg kali mirch
मुर्ग काली मिर्च
na 2 osoby

1/2 kg mięsa z udek kurczaka
1/2 kubka jogurtu greckiego
1/2 łyżki startego świeżego imbiru
1/2 łyżki startego czosnku
1/4 łyżeczki kurkumy
1/2 łyżeczki pieprzu cayenne
1 łyżeczka soli
40 ml oleju (można wykorzystać mniej)
2-3 łyżki pokruszonych ziaren czarnego pieprzu
sok z 1 limonki
2 łyżki liści świeżej kolendry
1 łyżeczka garam masala

Garam masala
गरम मसाला
na ok. 2/3 kubka

2 łyżki ziaren kuminu
1 łyżka ziaren kolendry
1 łyżka ziaren czarnego pieprzu
ok. 1 cm kawałek imbiru
10 całych ziaren zielonego kardamonu
1 łyżeczka goździków
1 łyżeczka ziaren kopru włoskiego
5 liści laurowych

kurczak z pieprzem

Na początku przygotowujemy marynatę do mięsa. W tym celu łączymy ze sobą kurczaka, jogurt, imbir, czosnek, kurkumę, pieprz cayenne oraz sól i dokładnie mieszamy. Zostawiamy na co najmniej 2 godziny w lodówce.

W międzyczasie możemy przygotować naszą domową mieszankę garam masala - jeśli oczywiście postanowiliście się na nią zdecydować. Na suchą, rozgrzaną na średnim ogniu patelnię wrzucamy wszystkie przyprawy za wyjątkiem liści laurowych. Po około 2 minutach, kiedy poczujemy aromat przypraw ściągamy je z patelni i odstawiamy do ostygnięcia. Całość - łącznie z liśćmi laurowymi  -mielimy w młynku aż do osiągnięcia w miarę drobnego proszku. Możemy przechowywać ją w szczelnym pojemniku przez około 6 tygodni.

Po upływie 2 godzin w sporym garnku rozgrzewamy olej i smażymy na nim kurczaka razem z marynatą aż do delikatnego zbrązowienia. Zmniejszamy ogień i dodajemy pieprz (jeśli nie lubicie ostrości możecie zmniejszyć jego ilość nawet do 1 łyżki, my sugerujemy 2-3 :)), sok z limonki, posiekaną kolendrę oraz garam masalę. Smażymy dalej przez około 5 minut, często mieszając.

Serwujemy gorący razem z wybranymi chlebkami.

kurczak z pieprzem

przepis pochodzi z książki "My Indian Kitchen: Preparing Delicious Indian Meals Without Fear Or Fuss"

Chlebek bananowy z matcha

matcha

Nie wiemy jak to u Was wygląda, ale nas nie trzeba zbyt długo namawiać do upieczenia chlebka bananowego. Banany jako jedne z głównych składników naszych śniadań zawsze znajdą się pod ręką, a po jakimś czasie aż żal nie wykorzystać tych bardziej dojrzałych okazów. Zresztą wcale nie trzeba czekać na ich powolne, acz niechybne dojrzewanie - wystarczy na chwilę zaserwować im wizytę w piekarniku :)

W naszym chlebku przemyciłyśmy jeden mały dodatek, który jak wiecie uwielbiamy i polecamy gdzie się tylko da. Zielona herbata matcha jak się okazuje idealnie współgra bowiem nie tylko ze słodyczą białej czekolady, ale również ze smakiem bananów.. no a my możemy choć trochę oszukać się, że kawałek takiego chlebka dodaje nam trochę wartościowych składników odżywczych ;) Mamy też kolejną okazję aby dosypać gdzieś trochę tego magicznego zielonego proszku - a takich przepisów powinno być jak najwięcej. 

Gorąco polecamy na leniwy sobotni poranek. Lub jakikolwiek inny dzień :)


matcha

Chlebek bananowy z matcha

200g mąki pszennej
1 łyżeczka sody oczyszczonej
2 łyżeczki matcha
0,5 łyżeczki soli
125g cukru (możecie zmniejszyć)
2 jajka
3-4 dojrzałe banany*
2 łyżki mleka
2 łyżki rzadkiego jogurtu
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
kawałki białej czekolady - opcjonalnie

* Jeśli macie niedojrzałe banany, wystarczy wsadzić je w skórce na około 30 minut do piekarnika nagrzanego do 150 stopni. Często sprawdzajcie jak wyglądają - skórka powinna być ciemna, a same banany miękkie w dotyku.

matcha

Do miski przesiewamy mąkę, sodę, matcha oraz sól i odkładamy. Masło ucieramy razem z cukrem aż do uzyskania jasnej i puszystej masy, a następnie wbijamy do niej jajka, jedno po drugim. Dokładnie mieszamy mikserem. Banany rozdrabniamy widelcem i dodajemy do masy maślanej. Mieszamy razem za pomocą szpatułki. Dosypujemy do niej suche składniki i delikatnie razem łączymy. Foremkę smarujemy masłem i do tak przygotowanej przekładamy nasze ciasto. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez około godzinę - sprawdzamy patyczkiem czy ciasto jest gotowe. 

Jeśli chcecie, możecie podzielić gotowe ciasto na dwie porcje i do jednej dosypać więcej matcha lub dodać trochę barwnika. Następnie ciasto nakładamy do foremki za pomocą łyżki na zmianę - najpierw masę jasną a na to zieloną aż do napełnienia formy. W ten sposób powinniście uzyskać efekt zebry :)

matcha

przepis pochodzi z książki "The Book of Matcha: A Superhero Tea – What It Is, How to Drink It, Recipes and Lots More"