Gnocchi z zieloną herbatą matcha

gnocchi

Wyobraźcie sobie spokojny wakacyjny wieczór, kiedy niczym nie musicie się przejmować ani kłopotać, a dodatkowo znajdujecie się w miejscu, którego odwiedzenie było jednym z Waszych największych marzeń. Uśmiech nie znika Wam z twarzy, wszystko przeżywacie z podwójną mocą, a każda napotkana rzecz jest najcudowniejsza i najpiękniejsza. Na pewno choć raz w życiu coś takiego Was spotkało. Teraz dodajcie do tego odkrycie zupełnie nowego, ale niezwykłego smaku. Takiego, który czujecie, że zostanie z Wami na dłużej i bez którego po powrocie nie wyobrazicie sobie choćby jednego tygodnia. Mniej więcej tak pamiętamy nasz spacer ulicami Kyōto, kiedy to pierwszy raz spróbowałyśmy matcha latte (抹茶ラテ) czyli herbaty matcha z mlekiem :)

Bardzo dobrze wiemy, że niektóre potrawy lepiej smakują w określonym nastroju, sytuacji czy miejscu, lecz pomimo tego nadal jesteśmy wiernymi fankami smaku matcha (抹茶) i kuchenne eksperymenty z nią zawsze sprawiają nam niesamowitą frajdę. Może zdążyliście już zauważyć naszą miłość do matcha, choć my w dalszym ciągu uważamy że nie pojawia się ona na naszym blogu aż tak często, jak na to zasługuje :)

Do tej pory nasze zasoby matcha pochodziły albo od dobrych duszyczek z Japonii, albo też nie grzeszyły za bardzo jakością.. Na szczęście i u nas pojawiła się naprawdę świetna jakościowo herbata matcha, uprawiana w Uji (宇治市) w prefekturze Kyōto (京都府), podlegająca ścisłym kontrolom jakości. Mowa tu o Moya Matcha (klik!) i to właśnie dzięki niej mogłyśmy znów powrócić do tego co lubimy najbardziej czyli zielonego czarowania w kuchni :) 

Nie chcemy się jakoś specjalnie powtarzać i przynudzać, bo już pewnie nie raz mogliście poczytać o niezwykłych właściwościach herbaty matcha. Dla tych z Was, którzy słyszą o niej jednak po raz pierwszy - jest to sproszkowana zielona herbata, która większości kojarzyć się może od razu z niezwykle piękną, ale również formalną ceremonią herbacianą czyli chanoyu (茶の湯) czy też chadō (茶道). W taki właśnie sposób przygotowywano ją przez wieki i zwyczaj ten oczywiście do dziś w Japonii istnieje i jest kultywowany. Obecnie jednak trafia ona do codziennego menu i jej popularność wyraźnie rośnie. Według reguły, im jaśniejszy odcień matcha, tym delikatniejszy jest jej smak - ciemniejsza matcha jest bardziej cierpka. Dodając proszek do naszych potraw czy też pijąc samą rozpuszczoną herbatę tak właściwie zjadamy całe liście razem ze wszystkimi ich zdrowotnymi właściwościami. Brzmi zachęcająco?

Większość przepisów w jakich używana jest matcha, to przepisy na desery - trudno się zresztą dziwić bo jest to połączenie wprost idealne. Dla nas jeszcze bardziej intrygująco wyglądają jednak te, które ze słodyczą nie mają zbyt wiele wspólnego. Na taki przepis dziś Was zapraszamy - idealne połączenie dobrze znanych z kuchni włoskiej gnocchi z zieloną herbatą matcha. Smak herbaty jest tu bardzo delikatny, aczkolwiek wyczuwalny na tyle, by dodać tej potrawie nowego charakteru. Możecie podać je z wybranym sosem, ale najlepiej smakują zupełnie prosto - podsmażone na dobrej oliwie razem z całkiem pokaźną ilością tartego parmezanu. 

gnocchi

gnocchi

Gnocchi z zieloną herbatą matcha
抹茶ニョッキ
na 4 osoby

500 g ziemniaków
sól i pieprz do smaku
ok 30 g masła
1 żółtko
ok 75 g mąki pszennej
3 łyżeczki (pełne) matcha (codzienna lub kulinarna)
mąka do oprószenia (najlepiej ryżowa)
oliwa
1 ząbek czosnku
tarty parmezan
biały pieprz do smaku
świeża mięta

gnocchi

gnocchi

Ziemniaki obieramy i gotujemy w lekko osolonej wodzie aż do miękkości. Dokładnie odcedzamy, a następnie odparowujemy pozostałości wody przez postawienie garnka z ziemniakami na mniejszym ogniu - pamiętajcie aby cały czas je mieszać, unikniecie wtedy przypalenia. Zanim ostygną doprawiamy je solą oraz pieprzem, dodajemy też masło i ubijamy je praską do ziemniaków. 

Gdy purée trochę ostygnie dodajemy żółtko jajka i dokładnie mieszamy. W misce łączymy mąkę z 3 łyżeczkami matcha i przesiewamy całość do masy ziemniaczanej. Łączymy wszystko razem starając się jak najmniej ugniatać. Całość dzielimy na 3 porcje i każdą z nich rolujemy w wałeczki, które następnie kroimy na mniejsze kawałki. Każdy kawałek możecie ozdobić poprzez odbicie na ich powierzchni widelca, jest to jednak krok nieobowiązkowy :) 

Gnocchi gotujemy w osolonej wodzie i wyławiamy w momencie kiedy wypłyną na powierzchnię. 

Czosnek drobno siekamy i podsmażamy chwilę na patelni wypełnionej oliwą. Dorzucamy gnocchi i chwilę smażymy ostrożnie je mieszając. Podajemy posypane startym parmezanem, białym pieprzem oraz miętą.

gnocchi

gnocchi

zmodyfikowany przepis pochodzi z książki "New Tastes in Green Tea: A Novel Flavor for Familiar Drinks, Dishes, and Desserts"

Hobakjeon

placuszki z cukinii

Przy okazji przepisu na cōngyóubǐng, które to bardzo nas zachwyciły, wspomniałyśmy o koreańskich placuszkach, które już od dłuższego czasu królują w naszym menu. Szybkie oraz pożywne, a i chyba posiadające pewne magiczne właściwości, gdyż dzięki nim niektóre bliskie nam osoby przekonały się do jedzenia cukinii pomimo tego, że niespecjalnie za nią przepadały. Jak wiadomo trochę magii w kuchni nie zaszkodzi.. :)

Mianem jeon w Korei przyjęło się nazywać wszelkiego rodzaju placki, które zasadniczo przygotowuje się na dwa sposoby. Pierwszy polega na smażeniu kawałków warzyw, mięsa lub ryb w delikatnej otoczce z mąki i jajka. Drugi natomiast to ten, który dziś Wam przedstawimy - warzywa i inne dodatki są siekane i wrzucane do ciasta, a następnie smażone na oleju. Podaje się je zwykle pokrojone na kawałki razem z sosem - mieszanką sosu sojowego oraz octu. Jako pierwszą postanowiłyśmy pokazać Wam wersję z cukinii czyli hobakjeon (호박전) bo to ona właśnie najczęściej gości na naszym stole, ale wariacji jest bardzo wiele - kimchi, zielona cebulka, dynia, owoce morza, fasola mung i wiele innych. Nie można w wypadku hobakjeon pominąć podobieństwa do naszych swojskich placuszków z cukinii, które na pewno każdy z nas kiedyś w swoim życiu spróbował. Koreańskie placuszki smakują jednak troszkę inaczej, co oczywiście wcale nie oznacza że gorzej. Podobno Koreańczykom szczególnie tęskno do jeon kiedy aura pogodowa jest deszczowa. Niektórzy tłumaczą to w sposób naukowy, wskazując na zawartość składników, które rzekomo podnoszą poziom serotoniny. Drugie, bardziej "romantyczne" wyjaśnienie porównuje dźwięk smażenia do... dźwięku deszczu :)

Aura na zewnątrz dziś dosyć nostalgiczna i pochmurna, więc serdecznie zapraszamy do przygotowania talerza pełnego tych cudownych placuszków :)

placuszki z cukinii

Hobakjeon
Koreańskie placuszki z cukinii
호박전
na 2 duże placki

1 spora cukinia, pokrojona w zapałkę
1,5 łyżeczki soli

150 g mąki pszennej
50 g mąki ryżowej
około 1,5 kubka wody
olej do smażenia

sos do podania (sos sojowy i ocet ryżowy)

placuszki z cukinii

Cukinię kroimy w drobną zapałkę i zasalamy. Po 5 minutach dokładnie odsączamy w papierowy ręcznik. 

W misce łączymy ze sobą oba rodzaje mąki i dodajemy do nich wodę, dokładnie mieszając aż do uzyskania dosyć wodnistej i gładkiej konsystencji. Ciasto na hobakjeon przypomina bardziej gęste ciasto naleśnikowe. Do tak przygotowanego ciasta dorzucamy pokrojoną wcześniej cukinię. My często dodajemy także drobno posiekane chili czy zieloną cebulkę - wszystko zależy od Waszych osobistych preferencji. 

Placki smażymy na tłuszczu rozgrzanym na średnim ogniu - nie żałujcie go gdyż im go mniej, tym mniej chrupiące są placki. Świetnie smakują też gdy dodamy na patelnię małą ilość oleju sezamowego. Smażymy z dwóch stron, aż do uzyskania złotego koloru (około 3 minuty).

Podajemy z prostym sosem, który powstaje poprzez wymieszanie sosu sojowego z octem ryżowym w proporcji 2:1. Możecie też użyć naszego yangnyeom ganjang - zapewniamy, że smakuje równie dobrze :)

placuszki z cukinii

placuszki z cukinii

przepis pochodzi z książki "The Korean Table: From Barbecue to Bibimbap 100 Easy-To-Prepare Recipes" 

Kheera raita

dip ogórkowy

W ostatnim przepisie na biryani obiecałyśmy Wam przepis na świetnie dopełniającą smak tej potrawy raitę. Być może niektórym z Was skojarzy się ona z tzatziki ze względu na połączenie jogurtu z ogórkiem. Zapewniamy jednak, że przygotowana tu mieszanka przypraw (która z pewnością wystarczy na więcej miseczek tego dipu) nadaje tej potrawie zupełnie odmiennego i wyjątkowego charakteru. Dodatkowym plusem jest jej chłodzący charakter, który jest niezwykle satysfakcjonujący - zwłaszcza w upały :)

Raita to dahi (दही, rodzaj jogurtu) połączony z różnorodnymi warzywami (w niektórych przypadkach też owocami) i podawany jako dodatek do dania głównego. Traktowana jest jako swoisty rodzaj dipu, którego zadaniem jest złagodzenie ostrego smaku potrawy, jak i również poprawa trawienia. Jeśli więc macie problem z jedzeniem ostrych indyjskich potraw, możecie spróbować połączyć je z jedzeniem raity - być może przyjdzie Wam to wtedy o wiele łatwiej. Raita doprawiana jest różnorodnymi mieszankami przypraw, od kuminu po świeżą miętę, a jej rodzaje różnią się w zależności od regionu Indii (oraz oczywiście kucharza :)).  Pasuje ona jako dodatek do wszelkiego rodzaju indyjskich chlebków i właściwie.. do czego tylko sobie zamarzycie :)

Gorąco polecamy spróbowanie jej z naszym biryani - my nie wyobrażamy sobie już by mu nie towarzyszyła :)

dip ogórkowy

Kheera raita
Raita z ogórkiem
खीरे का रायता
na 2 osoby

1 kubek jogurtu
1 ogórek bez nasion, starty na tarce
1 zielone chili, posiekane
0,5 łyżki posiekanej świeżej mięty
0,5 łyżki posiekanej świeżej kolendry
1 łyżka mieszanki przypraw 
sól do smaku

Mieszanka przypraw:
चाट मसाला
na ok 1,5 kubka

1 łyżka prażonych ziaren kuminu
4 łyżki amchur - mango w proszku
2 łyżki imbiru w proszku
2 łyżki zmielonych ziaren ajwain
1 łyżka soli
2 łyżeczki pieprzu cayenne

dip ogórkowy

Na początku przygotowujemy mieszankę przypraw - wszystkie składniki łączymy razem i dokładnie mieszamy. Przechowujemy w szczelnie zamkniętym pojemniku. 

Jogurt mieszamy aż do uzyskania aksamitnej konsystencji. Dodajemy do niego ogórek, chili oraz świeże zioła. Doprawiamy mieszanką przypraw - jej ilość dostosujcie do osobistych preferencji, my dodałyśmy jej troszkę więcej niż w przepisie :) 

Smacznego!

dip ogórkowy

przepis pochodzi z książki "My Indian Kitchen: Preparing Delicious Indian Meals without Fear or Fuss"