Mapo tofu


Co jakiś czas urządzamy sobie małą burzę mózgów połączoną z przeszukiwaniem książek kucharskich, aby wybrać kolejny przepis. Czasem poszukiwania te są bardziej owocne, czasem mniej.. ale najczęściej po prostu w naszych głowach nagle zapala się lampka - to jest właśnie to! Tak też było w przypadku tego przepisu, choć pojawienie się tego dania w naszym życiu niekoniecznie wiąże się z czymś miłym. Ale wszystko dobre, co się dobrze (bądź smacznie) kończy :) 

Historia naszej znajomości z mapo tofu przebiegała różnymi torami - jedna z nas miała niemiłą przyjemność poznania go od niezbyt przychylnej strony. Około dwóch lat temu ta bardziej chaotyczna część naszego zespołu postanowiła spróbować tego dania, korzystając z przepisu ze strony z przysmakami kuchni koreańskiej... Nie twierdzimy, że przepis był zły, aczkolwiek z naszego doświadczenia wynika, że każdy z krajów azjatyckich ma tendencję do przerabiania dań na swoją modłę (zresztą u nas też ten proceder występuje). Akurat w przypadku tego dania połączenie to na ówczesne standardy nie było zbyt udane i w rezultacie danie wyszło niestety niezbyt dobre. W ten oto sposób rozstałyśmy się z nim na długi czas, gdyż druga połowa naszego zespołu niekoniecznie miała chęć wypróbowania go po zasłyszanych opowieściach.. ;) Niedawno jednak zrobiłyśmy próbę numer dwa i dałyśmy szansę tej słynnej potrawie. Wykorzystałyśmy przepis, który uroczyście twierdził iż jest bardzo autentyczny i oddający honor klasycznej potrawie i... przepadłyśmy na dobre. Od tamtego czasu jadamy mapo tofu regularnie i właściwie jest ono naszym swoistym comfort food. 

Danie to pochodzi z Syczuanu (chyba wyjątkowo lubimy tę część Chin ;)), regionu który najbardziej znany jest z bardzo ostrej kuchni. Historia jego powstania jest już zgodnie z naszymi poszukiwaniami dosyć znana, ale nie omieszkamy jej przytoczyć. Nazwa pochodzi bowiem od twórczyni tego dania - właścicielki restauracji w której głównie serwowano dania wegetariańskie. Jej goście zmotywowali ją jednak aby do swych dań dodała również od czasu do czasu mięso. Tak więc pewnego dnia zakupiła wołowinę, drobno ją posiekała i stworzyła to cudowne danie z tofu, które szybko zyskało sporą popularność. Jako że jej twarz nosiła na sobie ślady po ospie w nazwie pojawia się znak służący do ich zapisu  - 麻子.

Zachęcamy do dostosowywania przepisu. Jeśli wydaje się Wam, że za dużo jest w nim oleju - nie dodawajcie go aż tyle. Jeśli całość dania jest zbyt ostra - zrezygnujcie z chili lub zmniejszcie ilość pasty. Wszystko zależy, na jakie smaki i doznania macie aktualnie ochotę ^^


Mapo Tofu
麻婆豆腐
na 2 osoby

1 opakowanie miękkiego tofu 
2 łyżki oleju
2 łyżki oleju chili
2 ząbki czosnku, posiekane
100 g mielonej wołowiny lub wieprzowiny
3 łyżki pasty doubanjiang
1 łyżeczka sfermentowanej czarnej fasoli, posiekanej
zielona cebulka

sos:
1 łyżka sosu sojowego
1 łyżeczka chili w proszku
1/2 kubka wody
sól do smaku


Najpierw łączymy ze sobą składniki na sos i odstawiamy - będzie nam potrzebny do dalszej części. 

Przygotowujemy resztę składników. Tofu odsączamy i kroimy w kostkę, siekamy czosnek i fasolę, kroimy zieloną cebulkę. 

Na patelni lub w woku rozgrzewamy wszystkie rodzaje olejów podane w przepisie. Przysmażamy czosnek aż do zbrązowienia, a następnie dodajemy mięso mielone, pastę oraz fasolę. Smażymy chwilę, do momentu aż mięso będzie w połowie gotowe. Do całości dolewamy sos i dodajemy tofu. I tu bardzo uważamy - musimy mieszać delikatnie, aby tofu się nie rozpadło i by zachowało w miarę możliwości swój kształt. Gotujemy na małym ogniu przez około 5 min i dodajemy zieloną cebulkę. Jeśli chcemy by sos był gęstszy, możemy zagęścić go mąką (łyżeczka mąki ziemniaczanej na niewielką ilość zimnej wody i tę miksturę wlewamy do sosu). 

Najlepiej smakuje oczywiście z ciepłym ryżem :)





przepis pochodzi z książki "Easy Chinese Recipes: Family Favorites From Dim Sum to Kung Pao"

Olej chili

la you

Jakiś czas temu pisałyśmy Wam jak szybko i sprawnie można przygotować swój własny olej z pieprzu syczuańskiego. Dziś pora na kolejny jego rodzaj - olej chili. Jest on stosowany w kuchni azjatyckiej równie często jak poprzednik, a jego wykonanie jest jak zwykle łatwe i przyjemne. A to przecież bardzo lubimy ^^

W kuchni syczuańskiej smak ostry określany jest mianem "la" i aby go uzyskać dosyć często używa się oczywiście suszonych papryczek chili, ale równie dobrze w tej roli spisuje się także olej chili, który nosi nazwę la you. Używany jest zarówno jako przyprawa i dodatek do potraw, ale również jako dip do maczania np. pierożków. Najprawdopodobniej nie jest to najzdrowsza na świecie forma dipu, ale dla fanów ostrych smaków może być całkiem kusząca :)

Jakkolwiek byście nie chcieli go używać, sądzimy że może być całkiem przydatny w kuchni, nie tylko w przypadku kuchni azjatyckiej.

No i oczywiście będzie też jednym z dodatków do naszego kolejnego przepisu :) 

la you

Olej chili
辣油
ok. 1/3 kubka

1/4 kubka suszonych płatków paprykowych (my użyłyśmy koreańskich gochugaru)
1/2 kubka oleju

Płatki paprykowe umieszczamy w misce, która wytrzyma wysoką temperaturę. Olej podgrzewamy na wysokim ogniu, aż do momentu dymienia. Zalewamy nim płatki i całość delikatnie mieszamy.

Zostawiamy do ostygnięcia na co najmniej 2 godziny. 

la you

przepis pochodzi z książki "Easy Chinese Recipes: Family Favorites From Dim Sum to Kung Pao"