Brownie z kardamonem

brownie z kardamonem

To już drugie na naszym blogu brownie (klik!) i jak już pisałyśmy, tak naprawdę nigdy nie sądziłyśmy, że ten rodzaj wypieków kiedykolwiek nam posmakuje. Życie jednak czasem zaskakuje i postanowiłyśmy wypróbować kolejny już przepis na super-czekoladowe brownie :)

Niestety w kuchni krajów azjatyckich niewiele jest takich wypieków, które spokojnie mogłybyśmy zaproponować Wam na święta i które z tym okresem mogłyby się nam kojarzyć. Większość tradycyjnych deserów z tamtych rejonów to jednak troszkę inna bajka, tak więc podobnie jak to było w zeszłym roku podeprzemy się małą fuzją smaków i tradycji kulinarnych :)

Tym razem postawiłyśmy na dodatek aromatycznych indyjskich przypraw, a dokładniej na nasz ukochany kardamon. Od razu wiedziałyśmy, że to połączenie będzie niezwykłe bo przyprawa ta właściwie nigdy nas nie zawiodła. Generalnie jeśli istnieje możliwość dosypania kardamonu do deseru lub potrawy, to na pewno to zrobimy i nikt nie będzie w stanie nas powstrzymać ;) Jeśli jakimś cudem ten dodatek nie przekonuje Was jednak w 100%, to nie jest to jedyna karta przetargowa w tym wypieku. Kolejnym i równie cudownym składnikiem, który może przykuć Waszą uwagę są mianowicie przepyszne orzechy pekan, które idealnie komponują się zarówno z czekoladą, jak i kardamonem. W ten właśnie sposób powstało ciasto, które z powodzeniem może konkurować z innymi świątecznymi wypiekami. 

Taką przynajmniej mamy nadzieję :)

brownie z kardamonem

brownie z kardamonem

Brownie z kardamonem
na tortownicę o średnicy 21 cm

140 g czekolady gorzkiej 70%
250 g niesolonego masła
4 duże jajka
200 g cukru
nasiona z 15 ziaren kardamonu
135 g mąki
125 g orzechów pekan

brownie z kardamonem

Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.

Nasiona kardamonu rozdrabniamy w moździerzu. Orzechy delikatnie podsmażamy na suchej patelni, uważając by się nie przypaliły, a następnie siekamy je w większe kawałki (my część zostawiłyśmy na dekorację ciasta).

Czekoladę dokładnie roztapiamy w kąpieli wodnej i pozwalamy jej delikatnie ostygnąć. W misce ubijamy masło, aż uzyskamy kremową konsystencję. Delikatnie dodajemy do niego czekoladę, a następnie wbijamy po kolei jajka. Całość mieszamy.

W dalszej kolejności dodajemy cukier (my dodałyśmy troszkę mniej, jeśli lubicie słodsze wypieki możecie zwiększyć jego ilość do 250 g), kardamon, mąkę oraz posiekane orzechy. Mieszamy aż do połączenia składników - nie robimy tego jednak zbyt długo, aby nie napowietrzyć ciasta.

Tortownicę smarujemy masłem i delikatnie oprószamy mąką, a następnie wylewamy do niej ciasto (jeśli zostawiliście orzechy teraz możecie udekorować jego wierzch). Pieczemy około 30 - 35 minut w temperaturze 170 stopni. Wierzch powinien być suchy, środek natomiast wilgotny.

Smacznego :)

brownie z kardamonem

brownie z kardamonem

przepis pochodzi z książki "Easy Indian Cooking: 101 Fresh & Feisty Indian Recipes"

Zupa kukurydziana z kurczakiem

zupa z kukurydzy

Trochę nam głupio się przyznawać, ale kukurydzę mogłybyśmy łyżkami wyjadać prosto z puszki. Kiedy potrzebujemy tylko połowę jej pojemności to możecie być pewni, że znajdziecie nas w okolicy pozostałej części, bo przecież nie istnieje możliwość by się zmarnowała choćby odrobinka ;) Pomimo tego, że póki co nie jesteśmy może wielkimi fankami zup z Chin (bo w tej dziedzinie króluje Korea), to ta bardzo nas zaintrygowała. 

Zupa kukurydziana często spotykana jest w menu restauracyjnym i podobno pochodzi z rejonu kantońskiego. Istnieją dwie jej wersje - w jednej dodatek stanowi mięso kurczaka, druga natomiast rezygnuje z niego na rzecz jajka. Często jednak spotkać można połączenie obydwu rodzajów w jedną i spójną całość. Oczywiście zupa ta ma pozytywny wpływ na żołądek oraz ogólnie układ pokarmowy. Może to być rzeczywiście prawda, choć nie możemy potwierdzić tego na 100%. Wiemy tylko, że nasze żołądki były całkiem zadowolone po jej zjedzeniu... :)

Oczywiście jeśli nie przekonuje Was dodatek jajka, to możecie je pominąć - polecamy jednak spróbować. Zupa też powinna świetnie sprawdzić się jako posiłek dla dziecka.

zupa z kukurydzy

Zupa kukurydziana z kurczakiem
粟米羹
na 4 osoby

1 pierś kurczaka
1/4 łyżeczki jasnego sosu sojowego
3 łyżki mąki kukurydzianej
około 640 g odsączonej kukurydzy lub tyle samo świeżej, obranej
1 litr bulionu drobiowego
3 jajka, delikatnie roztrzepane
szczypta białego pieprzu
sól do smaku
zielona cebulka, drobno posiekana
olej sezamowy

zupa z kukurydzy

Na samym początku marynujemy chwilę kurczaka w sosie sojowym oraz szczyptą soli. Łączymy też ze sobą około 100 ml wody razem z mąką kukurydzianą.

Do sporego garnka wrzucamy połowę kukurydzy oraz 250 ml bulionu i używając blendera dokładnie miksujemy, aż do uzyskania w miarę gładkiej pasty. Dolewamy resztę bulionu oraz dodajemy pozostałą część kukurydzy. Doprowadzamy do wrzenia na średnim ogniu i w tym momencie dorzucamy zamarynowanego wcześniej kurczaka. Gotujemy przez około 5 minut, aż kurczak będzie gotowy. Do zupy dodajemy mieszankę mąki kukurydzianej oraz wody - pamiętajcie by przed dodaniem ponownie całość zamieszać. Gotujemy jeszcze chwilę aż zupa zgęstnieje i zmniejszamy ogień. Powoli i delikatnie wlewamy rozbite jajka do zupy, starając się utworzyć z nich w zupie delikatne "wstążki". Jeśli istnieje taka potrzeba doprawiamy zupę solą.

Podajemy ze szczyptą białego pieprzu, zieloną cebulką oraz niewielką ilością oleju sezamowego.

zupa z kukurydzy

Przepis pochodzi z książki "The Dumpling Sisters Cookbook: Over 100 Favourite Recipes from a Chinese Family Kitchen"

Negi miso onigiri

miso onigiri

Onigiri (おにぎり) zajadamy się już od dłuższego czasu. Nie jeden raz towarzyszyły nam w pracy, ratując nas od mniej lub bardziej spodziewanego ataku głodu. Oczywiście żeby nie było - nasze cudowne, tradycyjne kanapki są dla nas równie atrakcyjne, kiedy jednak nasz jadłospis zaczyna wiać nudą, chętnie decydujemy się na takie małe i ekscytujące zmiany :) 

Nasze przygody z potrawami, które określić można mianem "kanapek" (bardziej ze względu na ich funkcję w codziennym jadłospisie niż podobieństwo w wyglądzie), rozpoczęłyśmy od koreańskiego kimbap (김밥), które z kolei kojarzyć się może z sushi (ale nim nie jest :)). Po pewnym czasie kimbap troszkę się nam znudził - tylko na krótki czas, ale właśnie wtedy zdążyłyśmy odkryć istnienie onigiri. Albo może po prostu postanowiłyśmy je wreszcie wykonać. W dalszym ciągu ulepienie idealnego kształtu jest dla nas dosyć trudne, ale łatwo dostać można specjalne foremki, które zrobią to za nas. Takie małe oszustwo... ale podobno wygląd posiłku ma również duże znaczenie ;)

Onigiri to rodzaj przekąski - kulka ryżowa, najczęściej uformowana w charakterystyczny trójkątny kształt, często zawinięta w kawałek nori. Oczywiście, żeby nie było nudno, powstało tysiące rodzajów nadzienia takiej ryżowej kanapki, czasami charakterystycznego dla regionu (np. onigiri z tempurą z Nagoi czyli tenmusu 天むす), innym razem po prostu odpowiadającego upodobaniom. Można je dostać w wielu wariacjach praktycznie w każdym japońskim sklepie czy też konbini (rodzaj mini-marketu otwartego 24 godziny na dobę), istnieją również specjalizujące się w onigiri sklepiki. Trudno się dziwić tej popularności bo onigiri czarują zarówno swoim smakiem, jak i prostotą. Początki tej ryżowej kanapki datuje się na co najmniej XI wiek, choć zapewne ze względu na szybkość tworzenia oraz fakt, że można było do ich wykonania wykorzystać pozostały ryż, zjadane były nawet wcześniej. Najważniejsze jest jednak to, że są z nami do dzisiaj i możemy się cieszyć odkrywając coraz to nowsze sposoby ich przygotowywania :) 

Jedną z naszych ulubionych wersji jest ta z solonym łososiem, dziś jednak zdecydowałyśmy się na bardziej dostępną - z pastą miso oraz porem. W przepisie oryginalnym używa się negi (ネギ) czyli japońskiej zielonej cebulki, u nas niedostępnej. Jako że podobna jest do pora, a ostatnio jest on jednym z naszych ulubieńców nie musiałyśmy długo szukać godnego zamiennika :) Przyrzekamy, w połączeniu z miso tworzy duet wręcz idealny!

Mamy nadzieję, że nasz maleńki wkład w rozwój zasłużonej mody na onigiri przypadnie Wam do gustu :)

miso onigiri

Negi miso onigiri
Onigiri z miso i porem
ネギ味噌 おにぎり
na ok. 4 kuleczki

na kulki:
ok. 480 g ugotowanego ryżu do sushi
1 łyżka prażonych ziaren sezamu
1 łyżeczka soli

na pastę:
ok. 80 g pora, dokładnie posiekanego
5 cm kawałek startego imbiru
2 łyżki pasty miso
0,5 łyżeczki sosu sojowego
1 łyżka mirinu
szczypta przyprawy shichimi togarashi
1 łyżka płatków bonito

miso onigiri

miso onigiri

Aby wykonać pastę rozgrzewamy niewielką ilość oleju na patelni i chwilę dusimy na nim pora razem z imbirem. Dodajemy miso, sos sojowy oraz mirin i mieszamy. Smażymy przez około 2 minuty, uważając by nic się nie przypaliło. Ściągamy z ognia i doprawiamy przyprawą shichimi togarashi oraz płatkami bonito. Odstawiamy do przestygnięcia.

Ugotowany ryż mieszamy z ziarnami sezamu. Jeśli wykonujemy onigiri w dłoniach, to dzielimy go na mniej więcej równe 4 części. Delikatnie zwilżamy dłonie wodą i posypujemy je szczyptą soli. Zbieramy jedną część ryżu i robimy delikatne wgłębienie do którego wkładamy odrobinę naszej pasty. Owijamy ją ryżem i delikatnie go dociskamy, formując w wybrany przez nas kształt. Jeśli macie foremki, to wypełniacie je zgodnie z potrzebą :) Powtarzamy z resztą ryżu. 

Pozostała część pasty może być wykorzystana jako szybki topping do ryżu lub na przykład smażonego tofu. Smacznego!

miso onigiri

miso onigiri

przepis pochodzi z książki "Simply Onigiri: fun and creative recipes for Japanese rice balls"