Kimchi wang mandu

18:07

mandu

Przepis na koreańskie pierogi mandu już Wam kiedyś przedstawiałyśmy. Są nie tylko pyszne, ale również są świetną okazją na wykorzystanie kimchi, jeśli tylko schowane jest ono gdzieś w Waszej lodówce. Oczywiście podobnie jak w przypadku naszych rodzimych polskich pierogów, dodatek kimchi to tylko jedna z możliwych propozycji na nadzienie. Wydaje nam się jednak, że zawsze dobrze jest mieć kolejny pomysł na wykorzystanie tej niezwykłej kiszonki prosto z Korei.

Wang mandu (왕만두) różnią się od poprzednio przez nas przygotowywanych pierożków, co zresztą od razu rzuca się w oczy. Tak właściwie o wiele bliżej im do chińskich baozi, gdyż podobnie jak one gotowane są na parze, a i ciasto jest bardzo do nich zbliżone. To właśnie dzięki niemu są takie pyszne, mięciutkie oraz puszyste. Wang () po koreańsku oznacza "króla" - ich nazwę przetłumaczyć więc można na "królewskie mandu". Nie doszukałyśmy się dokładnej genezy tej nazwy, ale nasze przypuszczenia kierujemy w stronę ich wielkości - są bowiem o wiele większe od zwykłych mandu. Zwykle są wielkości pięści lub nawet troszkę większe, nie potrzeba więc ich wiele żeby całkiem nieźle się najeść :)  Jak to często bywa z tego typu "wynalazkami" są one bardzo popularnym street-food, a budki z parującymi bułeczkami kuszą swoimi zapachami w okolicy zatłoczonych stacji lub też bardziej obleganych ulic. Nie obraziłybyśmy się zupełnie, gdyby w okolicy naszej pracy pojawiła się właśnie taka budka :) 

Jak pewnie zdążycie zauważyć, nadzienie bardzo przypomina to na kimchi mandu. Mamy tu zarówno mięso, jak i tofu. No i oczywiście kimchi. Ciekawym dodatkiem jest makaron ze słodkich ziemniaków, który możecie już znać chociażby z przepisu na japchae.  Jeśli nie możecie go nigdzie dostać, można zastąpić go tzw. makaronem sojowym, który normalnie spotkać można na półkach większych supermarketów. Pomimo wszystko oczywiście gorąco go polecamy, jest bowiem jednym z naszych ulubionych makaronów. 


mandu

Kimchi wang mandu
왕만두
na 8 bułeczek

na ciasto:
250 ml ciepłej wody
2,5 łyżeczki drożdży instant
2 łyżki cukru pudru (lub drobnego do wypieków)
420 g mąki pszennej
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia

na nadzienie:
40 g makaronu ze słodkich ziemniaków (dangmyeon)
1 łyżka oleju roślinnego
300 g mielonej wieprzowiny
150 g dobrze sfermentowanego kimchi (np. z tego przepisu)
ok. 170 g twardego tofu
1 ząbek czosnku
2 zielone cebulki
1 czerwona papryczka chili
1 łyżka sosu sojowego
szczypta soli
pieprz do smaku

mandu

mandu

Rozpoczynamy od przygotowania ciasta. W miseczce łączymy ze sobą wodę, drożdże oraz 1 łyżkę cukru. Taką mieszankę odstawiamy na 10 min aby drożdże się uaktywniły.

W dużej misce mieszamy ze sobą mąkę, proszek do pieczenia, sól oraz pozostałą ilość cukru. Dolewamy tam mieszankę z drożdżami i mieszamy razem aż do uformowania się ciasta. Ugniatamy je przez około 10 minut - powinno być gładkie i elastyczne.  Wkładamy je do delikatnie wysmarowanej olejem miski i odstawiamy pod przykryciem w ciepłe miejsce na 1 godzinę, do podwojenia objętości. 

W międzyczasie przygotowujemy nadzienie. Namaczamy makaron we wrzątku, zgodnie z instrukcją na opakowaniu (najprawdopodobniej na około 10 minut), a następnie przepłukujemy go w zimnej wodzie. Siekamy go na małe, 5 milimetrowe kawałki. Na patelni rozgrzewamy olej i smażymy na nim mięso mielone. Pod koniec smażenia doprawiamy je solą, pieprzem oraz startym czosnkiem i dorzucamy drobno posiekane kimchi. Smażymy dalej przez około 2 minuty. Na sam koniec dodajemy posiekaną zieloną cebulkę, chili i sos sojowy oraz rozdrobnione tofu (najwygodniej jest rozdrobnić je po prostu w rękach). Do całości dorzucamy wcześniej przygotowany makaron i dokładnie wszystko ze sobą mieszamy. Odstawiamy do ostygnięcia. 

Wyrośnięte ciasto ugniatamy przez kolejne 5 minut i ponownie wkładamy do miski, pozwalamy mu urosnąć drugi raz przez około 15 minut. 

Po upływie 15 minut ciasto ugniatamy po raz kolejny (i już ostatni :)), a następnie dzielimy je na 8 w miarę równych części. Każdą rozwałkowujemy na około 12 cm okręgi (choć nam wydaje się że były one większe ^^). Aby zlepić mandu, krążek kładziemy na dłoni, a na środek układamy sporą porcję nadzienia. Brzeg ciasta zaczynamy składać w "harmonijkę" aż pierożek nam się domknie - następnie całość delikatnie łączymy w samym środku aby nadzienie nie wydostawało się na zewnątrz. Każdy pierożek kładziemy na wyciętym z papieru do pieczenia kwadraciku i układamy w parowniku tak, aby miały sporo miejsca na wyrośnięcie. Parujemy przez 15 minut, a po tym czasie ściągamy z ognia i nie otwierając pokrywy pozostawiamy je jeszcze na 5 minut kąpieli parowej :) 

Jemy razem z prostym sosem przygotowanym z sosu sojowego i octu ryżowego w proporcji 2:1 (możecie dosypać tam trochę płatków paprykowych gochugaru).

Smacznego!

mandu

przepis pochodzi z książki "K-Food: Korean Home Cooking and Street Food"

Spróbujcie też tego! :)

0 komentarze