Tan tan men

ramen

Dzisiejszy Światowy Dzień Makaronu postanowiłyśmy uczcić naszą osobistą perełką wśród potraw z jego udziałem. I choć może wydać się to dziwne, do jej pokochania przyczyniła się... zupka instant kupiona w Japonii. Po wieczornym przylocie zupełnie nie miałyśmy siły na pójście do restauracji, a już tym bardziej na gotowanie czegokolwiek osobiście. Szybko więc wpadłyśmy do najbliższego sklepu konbini (za którymi bardzo, ale to bardzo tęsknimy) i kupiłyśmy jeden z wielu możliwych smaków. Ten wieczór należał już do zupy tan tan. Wiemy, że brzmi to pewnie mało zachęcająco, ale uwierzcie że japońskie "zupki chińskie" to temat który spokojnie można by rozwinąć w długi esej :) Smak ten tak bardzo przypadł nam do gustu, że po powrocie szybko odnalazłyśmy interesujący nas przepis i specjalnie dla Was wypróbowałyśmy go osobiście.

Tan tan men (担担麺) to wzorowany na chińskim odpowiedniku rodzaj zupy z makaronem ramen. Nie jest on zaliczany do zaszczytnego grona tak popularnych ostatnio zup ramen, lecz pomimo tego często spotkać go można w restauracjach specjalizujących się w tym specjale. Poszczycić się też może kilkoma, które w całości poświęcone są tylko jemu. Zapewne część z Was zaznajomiona jest z makaronem dan dan (担担面), który to pochodzi z rejonu Syczuanu. Jest on  tam niezwykle popularną potrawą, która swoją karierę rozpoczęła od potrawy ulicznej, aby obecnie znajdować się w menu sporej ilości restauracji oraz barów. Prym w chińskiej wersji wiedzie makaron oraz troszkę mniejsza ilość ostrego sosu z którym jest on mieszany, aby wydobyć wszystkie smaki oraz aromaty. Japończycy troszkę pobawili się proporcjami zmniejszając ilość makaronu na rzecz aromatycznej zupy. Zmniejszono też ostrość potrawy, choć oczywiście w restauracjach często można wybrać sobie poziom ostrości z jakim chcemy się zmierzyć. W jednej z nich najostrzejszą opcję podobno udało się zjeść w całości tylko jednej osobie. Ciekawe jesteśmy, czy te statystyki kiedyś się podniosą :)

Jeśli wolicie przystopować z pikanterią, zmniejszcie ilość doubanjiang lub zrezygnujcie z oleju la yu. Jeśli jednak jesteście odważni, zdecydowanie zachęcamy do zwiększenia proporcji. W każdym jednak wypadku mamy nadzieję, że będzie Wam smakować :)


ramen

Tan tan men
担担麺
na 4 osoby

1 łyżka oleju sezamowego
2 łyżki drobno posiekanej białej części zielonej cebulki
1 łyżeczka startego imbiru
1 łyżeczka drobno posiekanego czosnku
ok 250g mielonej wieprzowiny
1 łyżka pasty doubanjiang
5 kubków bulionu (z kurczaka lub też wieprzowego)
2 łyżki sosu sojowego
1 łyżeczka cukru
5 łyżek pasty sezamowej (azjatyckiej lub tahini)
2 łyżeczki soli
4 porcje makaronu ramen (świeży lub suszony)

dodatkowo do podania:
drobno posiekana zielona cebulka
olej la yu (tutaj znajdziecie przepis na podobny do niego olej chili)

ramen

Aby przygotować bazę, w dużym garnku rozgrzewamy olej sezamowy, a następnie smażymy na nim białą część zielonej cebulki razem z imbirem oraz czosnkiem. Smażymy aż uwolnimy aromat i dorzucamy mieloną wieprzowinę razem z pastą doubanjiang. Smażymy dalej przez około 2 minuty, aż mięso będzie w połowie gotowe. Staramy się aby mięso jak najmniej zbijało się w większe grudy. Całość zalewamy bulionem do którego dodajemy sos sojowy, cukier, pastę sezamową oraz sól. Dokładnie wszystko mieszamy i doprowadzamy do wrzenia. Następnie gotujemy delikatnie przez około 5-7 minut aby wszystkie smaki dobrze się ze sobą połączyły.

W międzyczasie przygotowujemy makaron ramen zgodnie z instrukcją na opakowaniu, a następnie rozdzielamy go pomiędzy 4 miski. Zalewamy ciepłą zupą i dekorujemy dowolną ilością zielonej cebulki. Możemy również polać go dodatkowo olejem la yu. 

Smacznego!

ramen

ramen

przepis pochodzi z książki "Japanese Soul Cooking: Ramen, Tonkatsu, Tempura, and More from the Streets and Kitchens of Tokyo and Beyond"

Karē raisu korokke

krokiety

Jesień zawitała już na dobre, przynajmniej pod względem chłodnej i deszczowej aury pogodowej. Choć trochę tęskno nam za ciepłymi dniami, to równocześnie bardzo się cieszymy bo właśnie ta pora roku należy do naszych ulubionych. Nie tylko ze względu na to, że bez zbędnych wyrzutów sumienia można sobie od czasu do czasu pozwolić na otulenie się kocem i zaszycie się w kącie z kubkiem herbaty i ulubioną książką czy nowym serialem. Również dlatego (a i może przede wszystkim dlatego), że wreszcie przyszła pora na nasze ukochane zupy, rozgrzewające miski curry czy też wypełnione dobrocią kociołki nabe. Sezon na tego typu pyszności rozpoczynamy jednak od czegoś zgoła innego, co jednak naszym zdaniem świetnie wpisuje się w jesienny nastrój.

Korokke gościło już na naszym blogu w swojej podstawowej, ziemniaczanej formie. Dziś prezentowany przepis, w którym zamiast ziemniaków używa się ryżu od dawna krążył gdzieś w naszych planach i rozmowach. Dodatkowo te japońskie krokiety wzbogacono jedynym w swoim rodzaju smakiem karē raisu, które już niejednokrotnie wychwalałyśmy przy wielu okazjach i które wciąż znajduje się na szczycie naszej listy tzw. "comfort food". Czy możliwe więc jest aby połączenie korokke i karē było złe? Niemożliwe! :) Efekt jak można się było spodziewać bardzo pozytywnie nas zaskoczył i czym prędzej spieszymy aby i Was nim uraczyć. Mamy nadzieję, że dacie się przekonać ^^

krokiety

Karē raisu korokke
カレーライスコロッケ
na 2 osoby

1 łyżka masła
1 mała cebula, drobno posiekana
1 mała marchewka, drobno posiekana
1 ząbek czosnku, posiekany
ok 120 g mielonej wołowiny
1 łyżka mieszanki garam masala
1 łyżka przyprawy curry
0,5 kubka sake
0,5 łyżki sosu sojowego
0,5 łyżki mirinu
0,25 kubka wody
1 kubek ugotowanego ryżu, krótkoziarnistego (tzw. do sushi)
pieprz do smaku
szczypta soli
mąka, jajko, panko do panierowania
olej do smażenia

krokiety

Na roztopione w garnuszku masło wrzucamy cebulę, marchew oraz czosnek i smażymy razem przez około 2 minuty. Po tym czasie dorzucamy mięso i mieszając smażymy dalej, aż mięso będzie gotowe. Całość doprawiamy 1 łyżką mieszanki garam masala oraz połową łyżki curry i smażymy dalej przez kolejne 2 minuty. Cały czas mieszamy pilnując, aby przyprawy się nie przypaliły. Dolewamy sake, sos sojowy, mirin i doprawiamy solą. Doprowadzamy do wrzenia i gotujemy dalej często mieszając przez 2 minuty. Dolewamy wodę i ponownie doprowadzamy do wrzenia. Gotujemy dalej przez kolejne 2 minuty. Do garnka wrzucamy ryż oraz pozostałe pół łyżki curry i mieszamy aż do momentu kiedy pozostały płyn odparuje lub zostanie wchłonięty przez ryż. Tak powstałą mieszankę wkładamy do miski lub innego pojemnika i po ostudzeniu wkładamy na godzinę do lodówki. 

Po godzinie z mikstury formujemy około 8 placuszków - najwygodniej jest zwilżyć dłonie. Krokiety formujemy szybko, w przeciwnym razie mogą się rozpadać podczas smażenia. Każdy placuszek panierujemy w mące, jajku oraz panko a następnie smażymy na głębokim oleju aż do uzyskania złotego koloru. Podajemy z sosem tonkatsu (przepis na jego domową wersję znajdziecie tutaj). Smacznego!

krokiety

krokiety

zmodyfikowany przepis pochodzi z książki "Japanese Soul Cooking: Ramen, Tonkatsu, Tempura, and More from the Streets and Kitchens of Tokyo and Beyond"