Mori soba

makaron soba

Do wszelkich makaronów, również tych azjatyckich, pałamy ogromną miłością i każdy z nich ma zaszczytne miejsce w naszych sercach - czy to makaron ryżowy, czy ramen, czy też udon. Szczególną sympatią jednak darzymy dosyć niepozornie wyglądający makaron o nazwie soba. W czasie naszej ostatniej wizyty w Japonii próbowałyśmy go w kilku wariantach i każdy z nich smakował nam równie mocno :) Dziś mamy dla Was jedną z naszych ulubionych potraw z jego udziałem, a mianowicie danie o tajemniczej nazwie mori soba :)

Nazwa być może tajemnicza, ale sama potrawa jest najprostszą z odmian soby podawanej na zimno. Soba to makaron przygotowywany z mąki gryczanej, o charakterystycznym jasno brązowym odcieniu. Jest o wiele cieńszy od makaronu udon i smakuje też zupełnie odmiennie. Jeśli nie mieliście okazji go spróbować to gorąco Was do tego namawiamy - zwłaszcza, że obecny jest na wszelkich możliwych półkach z azjatycką żywnością w supermarketach, nie mówiąc już o azjatyckich tygodniach w niektórych sklepach ;)

Jeśli chodzi o samą potrawę - jest to po prostu ugotowany makaron, obficie przemyty w lodowatej wodzie i podawany razem ze specjalnym sosem do maczania - mentsuyu (麺つゆ), który wykonuje się między innymi z dashi z dodatkiem sosu sojowego. Na boku podawana jest całkiem pokaźna porcja zielonej cebulki do smaku. Inną wariacją na temat tej potrawy jest zaru soba, w której to dodatkowo podaje się porcję wasabi. Można też zjeść wersję "na bogato" podawaną razem z tempurą (czy ktokolwiek jest się w stanie oprzeć tempurze?). 

My zaczniemy naszą przygodę od tej najbardziej podstawowej wersji - będzie wprost idealna na wakacyjne upały. A jeśli też ją pokochacie tak jak my, to dobrą wieścią może być fakt jak szybko można ją przygotować. Jeśli tylko przyrządzicie sobie troszkę więcej bazy do wykonania mentsuyu, czyli kaeshi, to całość przygotowań zajmie dokładnie tyle co ugotowanie makaronu :) 

My już robimy się głodne pisząc ten tekst.. ;)


makaron soba

Mori soba
盛り蕎麦
na 4 osoby

Kaeshi (około 2,5 kubka)
かえし
2 kubki sosu sojowego
1/2 kubka mirinu
3 łyżki cukru

na 4 porcje mentsuyu:
2 kubki dashi
1/2 kubka kaeshi
2 łyżki mirinu

oprócz tego:
4 porcje makaronu soba, ugotowanego
zielona cebulka do podania

makaron soba

Aby przygotować naszą potrawę musimy najpierw przyrządzić bazę kaeshi - w tym celu w garnku mieszamy ze sobą wszystkie składniki, a następnie doprowadzamy do wrzenia na wysokim ogniu. Gdy to się stanie, odstawiamy garnek z ognia i pozwalamy naszej bazie ostygnąć do temperatury pokojowej. Sos możemy trzymać w lodówce przez miesiąc, można też go mrozić. Najlepiej jest też przygotować go około 2 dni wcześniej i pozwolić aby smaki ładnie się ze sobą połączyły.

Gdy już mamy bazę, możemy zająć się przygotowaniem naszego dania. W garnku łączymy ze są pół kubka kaeshi razem z mirinem oraz dashi. Doprowadzamy do wrzenia na średnim ogniu i odstawiamy do ostygnięcia. Wstawiamy do lodówki i porządnie chłodzimy, a w tym czasie przygotowujemy makaron.

Makaron gotujemy zgodnie z instrukcją, uważając jednak by go nie rozgotować. Bardzo dokładnie i obficie płuczemy go w zimnej wodzie - pozbywamy się w ten sposób nadmiaru skrobi. Nie wystarczy jedynie przepłukanie - trzeba makaron troszkę "pomasować" :)

Sobę rozdzielamy na 4 części i podajemy z miseczką mentsuyu na boku oraz zieloną cebulką. Jemy maczając makaron w sosie wymieszanym z cebulką. 

Można siorbać! :)

makaron soba

makaron soba

przepis pochodzi z książki "Japanese Soul Cooking: Ramen, Tonkatsu, Tempura, and More from the Streets and Kitchens of Tokyo and Beyond"

Aloo gobi

kalafior z ziemniakami

Większość potraw, które Wam pokazujemy jest w naszym repertuarze już od jakiegoś czasu i znamy ich smak bardzo dobrze, czasami prawie na pamięć. Często jednak staramy się próbować zupełnie nowych dla nas smaków - czasem są to niestety pudła, najczęściej jednak udaje nam się wynaleźć kolejne perełki. Jako że dzisiejsze danie jest niezwykle popularne, to właściwie same zdziwione byłyśmy, że nigdy wcześniej nie znalazło się ono na naszym talerzu. Dodatkowo lato, które już rozgościło się w naszym kraju jest wprost idealną porą na tę potrawę więc nie zwlekając spieszymy do Was z nowym przepisem :) 

Tłumacząc tak pięknie brzmiącą nazwę, aloo gobi to po prostu "ziemniaki z kalafiorem". Danie to pochodzi z północnych rejonów Indii oraz Pakistanu, lecz zasięg jego popularności jest o wiele szerszy - dzięki imigrantom jest na przykład dosyć popularne w Malezji. Aloo gobi należy do ogromnej rodziny potraw curry, jest jednak małą niespodzianką dla tych, którym kojarzą się one z dużymi ilościami aromatycznych sosów. Jest ono bowiem jednym z przedstawicieli jego tak zwanej suchej odmiany, w której to sos zredukowany jest właściwie do minimum. Być może niektórych z Was to nie usatysfakcjonuje - wiemy przecież ile przyjemności skrywa pachnący przyprawami sos ;) Zapewniamy jednak, że ten wariant w niczym nie ustępuje swoim "krewnym" i jest miłą odmianą dla naszych talerzy. Zapraszamy więc na przepis! 


kalafior z ziemniakami

Aloo gobi
आलू गोभी
na 2-4 osoby

2 łyżeczki oleju
1/2 i dodatkowo 1/4 łyżeczki ziaren kuminu, oddzielone
około 2 cm kawałek imbiru, starty
2 ząbki czosnku, starte
1 świeże zielone chili
1 łyżeczka mielonej kolendry
1/4 do 1/2 łyżeczki pieprzu cayenne
1/2 łyżeczki kurkumy, podzielonej na dwie porcje po 1/4 łyżeczki
3 łyżki wody
około 1/2 kg ziemniaków, pokrojonych w większą kostkę
1 mały kalafior, rozdzielony na mniejsze części
około 1 łyżeczki soli
1/2 łyżeczki amchur - mango w proszku
2 łyżki świeżej kolendry, do dekoracji
1 łyżeczka soku z cytryny

kalafior z ziemniakami

W dużym garnku lub woku na średnim ogniu rozgrzewamy olej. Wrzucamy 1/2 łyżeczki ziaren kuminu i smażymy około minutę, aż staną się aromatyczne. Dorzucamy imbir, czosnek oraz chili i smażymy dalej. Po delikatnym zbrązowieniu czosnku do tej mieszanki dodajemy pozostałą 1/4 łyżeczki ziaren kuminu, pieprz cayenne połączone razem z 1/4 łyżeczki kurkumy oraz 3 łyżkami wody i kontynuujemy gotowanie przez kolejne 2 minuty. Na tym etapie dorzucamy ziemniaki oraz kalafior i dokładnie razem mieszamy, tak aby warzywa dokładnie pokryły się przyprawami. Całość przykrywamy i gotujemy tak przez około 15 minut, od czasu do czasu mieszając.  

Po tym czasie dodajemy sól, pozostałą 1/4 łyżeczki kurkumy oraz mango w proszku. Jeśli uznacie, że potrawa tego potrzebuje, możecie dodać łyżkę wody. Gotujemy dalej do momentu aż ziemniaki oraz kalafior będą miękkie. Podajemy posypane świeżą kolendrą z ryżem lub placuszkami.

kalafior z ziemniakami

przepis pochodzi z książki "Vegan Richa's Indian Kitchen: Traditional and Creative Recipes for the Home Cook"

Smażony szanghajski makaron

smażony makaron

Jeśli macie ochotę na danie szybkie, smaczne i przyjemne to nie musicie już dłużej szukać. Dzisiaj bowiem wracamy do Was z przepisem z kategorii „nie mam ochoty długo gotować”. I jak wiadomo niekoniecznie oznacza to, że nasz żołądek będzie narzekał :)

Smażony szanghajski makaron to danie, które spotkać można w wielu chińskich restauracjach. Do jego wykonania używa się specjalnego makaronu, który świetnie nadaje się do tego typu potraw. Smaży się go zwykle z dodatkiem mięsa wieprzowego lub wołowego, świeżymi zielonymi warzywami jak na przykład szpinakiem czy pak choi oraz cebulą. Według niektórych źródeł powstał on tak naprawdę w Hong Kongu i tam też jest najbardziej popularny w restauracjach specjalizujących się w szanghajskiej kuchni. Nie widzimy jednak żadnych przeciwwskazań aby stał się on popularny również na Waszych stołach :)

Jeśli nie możecie znaleźć szanghajskiego makaronu polecamy zastąpienie go udonem, ale świeżym (zawsze będziemy się upierać, że świeży udon jest lepszy od suszonego!). Gdyby z kolei naszła Was ochota na danie bezmięsne, wieprzowinę z powodzeniem zastąpić można grzybami. 

smażony makaron

Smażony szanghajski makaron
上海粗炒面
na 2 porcje

100 g wieprzowiny, pokrojonej w cienkie paski
1 łyżeczka chińskiego wina ryżowego lub sherry
1/2 łyżeczki sosu sojowego
1/2 łyżeczki skrobi

500 g świeżego szanghajskiego makaronu (lub świeżego udonu)
100 g świeżego szpinaku
1 spora zielona cebulka
2 łyżki oleju

na sos:
2 łyżki jasnego sosu sojowego
1 łyżka ciemnego sosu sojowego
1 łyżka cukru
3 szczypty białego pieprzu
ok. 1/4 łyżeczki soli

smażony makaron

smażony makaron

Wieprzowinę marynujemy w winie, sosie sojowym i skrobi przez ok. 10 minut. W międzyczasie zajmujemy się przygotowaniem pozostałych składników. 

Makaron gotujemy zgodnie z instrukcją na opakowaniu, odcedzamy i przepłukujemy w zimnej wodzie. Szpinak dokładnie myjemy, zieloną cebulkę drobno siekamy. W miseczce mieszamy wszystkie składniki na sos. 

Rozgrzewamy 1 łyżkę oleju w woku na wysokim ogniu i podsmażamy wieprzowinę przez około minutę. Ściągamy z woka. 
Po umyciu woka rozgrzewamy pozostałą łyżkę oleju na wysokim ogniu. Dodajemy ugotowany makaron oraz sos i dokładnie je ze sobą mieszamy. Następnie dorzucamy przygotowaną wcześniej wieprzowinę wraz ze szpinakiem, smażymy kolejną minutę (aż szpinak „zwiędnie”). Dorzucamy zieloną cebulkę i całość mieszamy.

Gotowe!

smażony makaron

przepis pochodzi z książki "Easy Chinese Recipes: Family Favorites From Dim Sum to Kung Pao"

Ssamjang

dip paprykowy

Przy okazji naszego ostatniego przepisu na koreańskie bulgogi (klik!) wspomniałyśmy o paście o tajemniczej nazwie ssamjang (쌈장). Jest to nic innego jak specjalny dip, który w kuchni koreańskiej zastosowanie ma w przypadku tak zwanych ssam (쌈), czyli "pakunków" przygotowywanych z liści na przykład sałaty oraz wszelkiego rodzaju grillowanych mięs oraz warzyw. Wiadomo już więc chyba skąd wziął on swoją nazwę - ssam (쌈) po koreańsku oznacza zawijać, natomiast jang (장) to pasta :) 

Ssamjang przygotowywany jest z sojowej pasty doenjang (된장), paprykowej pasty gochujang (고추장), oleju sezamowego, czosnku, zielonej cebulki oraz cukru bądź miodu, jako dodatku słodkiego. Oczywiście istnieją różne wariacje sposobu jego wykorzystania jak na przykład ssamjang z tofu czy też z orzechami, my dziś jednak skupimy się na tym podstawowym. Jeśli nie macie ochoty bawić się we własną produkcję to oczywiście na rynku dostępne są gotowe pasty ssamjang, jednak przygotowanie trwa dosłownie parę minut, a - zapewniamy - wykonany na świeżo smakuje o wiele lepiej  :)

dip paprykowy

Ssamjang
쌈장
na 1 kubek pasty

0,5 kubka pasty doenjang* (lub miso)
3 łyżki pasty gochujang
1 łyżka miodu
5 łyżek soku jabłkowego lub wody
2 łyżki roztartych prażonych ziaren sezamu
2 łyżki oleju sezamowego
2 łyżeczki rozgniecionego czosnku
garść posiekanej zielonej cebulki

* Pasta doenjang to taka koreańska wersja miso. Jest to pasta wykonywana ze sfermentowanej soi, używana nie tylko jaka dodatek do zup, ale również jako rodzaj dipu lub przyprawy. Można ją kupić w sklepach z azjatycką żywnością.

Wszystkie składniki dokładnie ze sobą mieszamy.
Podajemy od razu lub przechowujemy w lodówce - jeśli macie zamiar wybrać tę drugą opcję, radzimy nie dodawać do pasty zielonej cebulki. Można zrobić to tuż przed podaniem, a w ten sposób w szczelnym pojemniku ssamjang powinien wytrzymać przez około 2 tygodnie.

dip paprykowy

przepis pochodzi z książki "The Korean Table: From Barbecue to Bibimbap 100 Easy-To-Prepare Recipes"