Babka z zieloną herbatą matcha

ucierana babka

Wielkanoc nigdy jakoś specjalnie nie poruszała naszych żołądków, stąd też po raz kolejny miałyśmy mały problem z dopasowaniem do niej jakiegoś przepisu. Zewsząd atakują nas już przepisy na jajka, mazurki oraz barszcze białe, a my postanowiłyśmy w tym roku do znanego przepisu na babkę dodać coś nowego. Wyszło nam kolorowo, wiosennie i pomimo dodatku egzotycznej zielonej herbaty matcha - tak typowo domowo. Bo taka ucierana babka zawsze była jedną z tych rzeczy, na które w tym okresie oczekiwałyśmy i która z nim nam się właśnie kojarzy. Co roku na specjalne życzenie nasza ulubiona kucharka - czyli rzecz jasna mama - z mniejszą lub większą ochotą przygotowywała nam taką właśnie wielkanocną babkę. I cóż tu kryć, znikała ona dosyć szybko z naszych talerzy :) 

Wiadomo już Wam na pewno, że matcha idealnie wkomponowuje się w smak wszelkich słodkości (a jeśli nie, to przypominamy o torciku matcha tiramisu, matcha crème brûlée i scones z dodatkiem zielonej herbaty). Dodatkowo, świetnie smakuje też w parze z białą czekoladą. W świątecznym pośpiechu na pewno docenicie jak szybki i prosty jest to przepis :) 

Nie pozostaje nam więc nic innego jak życzyć Wam smacznego i chwilowo się z Wami pożegnać - nasza długo wyczekiwana podróż do Japonii rozpoczyna się już jutro :)
Do zobaczenia niedługo! 

ucierana babka

Babka z zieloną herbatą matcha i białą czekoladą

3 jajka
miękkie masło - ta sama waga co jajek
cukier drobny - ta sama waga co jajek
mąka pszenna - ta sama waga co jajek
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżka zielonej herbaty matcha
ok 70 g białej czekolady

ucierana babka

Na samym początku odmierzamy wagę jajek, i do niej dopasowujemy potrzebna nam wagę masła, cukru oraz mąki. 

Foremkę dokładnie smarujemy masłem oraz oprószamy mąką. W misce ubijamy razem masło oraz cukier aż do uzyskania lekkiej i kremowej konsystencji. Dodajemy jajka, jedno po drugim, miksując dobrze zanim dodamy kolejne. 


Do całości przesiewamy mąkę, proszek do pieczenia oraz zieloną herbatę matcha. Na tym etapie przerzucamy się na szpatułkę, którą dokładnie łączymy ze sobą składniki. Do ciasta dorzucamy drobno posiekaną białą czekoladę i mieszamy razem z resztą składników. Wlewamy do uprzednio przygotowanej foremki.

Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 40 minut lub do suchego patyczka. Polewamy wybraną polewą, a następnie możemy spokojnie delektować się jej wyjątkowym smakiem :)

ucierana babka

ucierana babka

Czosnkowe chlebki naan

chlebki naan

Kuchnia indyjska, oprócz oczywistego wachlarza przypraw, które uwielbiamy, kojarzy się nam także z równie przez nas ubóstwianymi chlebkami. Czasem nie wiemy czy bardziej cieszy nas samo główne danie, czy właściwie radosne maczanie w niej ciepłego chlebka.. ;) 

Naan to bardzo popularny w rejonie Indii oraz Pakistanu (ale również Afganistanu czy też Iranu) chlebek, który tradycyjnie wypiekany jest w piecu tandoor. Tym też wyróżnia się spośród innych rodzajów chlebków indyjskich, które na przykład tak jak roti, wypiekane są na płaskich żelaznych naczyniach do tego przystosowanych. Kolejną cechą je wyróżniającą jest fakt, że do ich wyrobu używa się drożdży, a wodę często zastępuje się mlekiem czy też dodaje się jogurtu, co wpływa na ich charakterystyczny smak. W nasze rejony dotarł on dopiero w XX wieku, lecz na dworach władców indyjskich zjadany był na śniadania o wiele wcześniej, w okolicy XVI wieku. 

Naan zjeść możemy w zależności od nastroju w przeróżnych opcjach smakowych. Mamy więc naan czosnkowy (który dziś u nas gości), z orzechami (peshawari naan), z serem paneer (paneer naan) czy też nawet z mięsem (keema naan). Do wyboru do koloru :) Jak przystało na jeden z najbardziej popularnych chlebków, naan pobijał też różne rekordy. W 2004 roku Honeytop Speciality Foods wypiekło naan o wielkości... 3 metrów na 1 metr. Pewna indyjska restauracja z kolei w ciągu tylko jednej godziny była w stanie zrobić aż 640 chlebki, które następnie oddała na rzecz osób potrzebujących. Zdecydowanie nie mamy w planach pobijać rekordów, ale z miłą chęcią wracamy do tego przepisu. 

Szkoda tylko, że gotowe naany tak szybko znikają z talerza ;)

chlebki naan

Czosnkowe chlebki naan
गार्लिक नान
na ok. 8 placuszków

150-200 ml ciepłego mleka
2 łyżeczki cukru
7 g suchych drożdży
480 g mąki
0,5 łyżeczki proszku do pieczenia
0,5 łyżeczki soli
0,5 kubka posiekanego czosnku (ilość można zmniejszyć :))
1 jajko
2 łyżki oleju
180 g jogurtu, najlepiej greckiego
garść liści świeżej kolendry
roztopione masło

chlebki naan

chlebki naan

Mleko łączymy z drożdżami oraz cukrem i mieszamy, a następnie odstawiamy na około 15 minut. Mieszamy posiekany czosnek razem z posiekaną kolendrą. 

W międzyczasie w dużej misce przesiewamy razem mąkę oraz proszek do pieczenia. Do miski dorzucamy sól, połowę czosnku, jajko, olej oraz jogurt. Dolewamy też drożdżową miksturę i ugniatamy aż do uzyskania gładkiej konsystencji ciasta (możemy dolewać mleko lub dorzucać mąki zgodnie z potrzebą). Ciasto odstawiamy do wyrośnięcia na 1 do 2 godzin.

Ciasto delikatnie ugniatamy i dzielimy na 8 porcji. Każdą rozwałkowujemy w kształt łzy, które następnie posypujemy mieszanką czosnku i kolendry, delikatnie przyciskając do ciasta.

Układamy na wyłożonej papierem blaszce i pieczemy w piekarniku nagrzanym do 200 stopni przez około 5- 10 minut. Czas ten musicie oczywiście kontrolować :) Gotowe, ciepłe naany smarujemy roztopionym masłem.

Podajemy z naszą ulubioną potrawą indyjską :)

chlebki naan

chlebki naan

zmodyfikowany przepis pochodzi z książki "My Indian Kitchen: Preparing Delicious Indian Meals without Fear or Fuss"

Kurczak tikka masala

kurczak

Chyba każdy z nas w którymś momencie życia zetknął się z potrawą o nazwie tikka masala. Serwowana w prawie każdej indyjskiej restauracji, jest chyba jednym z najpopularniejszych dań z nią kojarzonych. Nie należy się dziwić, bo któż mógłby się oprzeć kurczakowi przygotowywanemu w aromatycznym sosie na bazie pomidorów.. Jednak wbrew pozorom potrawa ta nie jest ani tradycyjnym przepisem prosto z Indii, ani też tak naprawdę nie narodziła się w tym kraju. Przez niektórych uznawana jest ona bowiem za narodowe danie Wielkiej Brytanii. Dokładnie tak :)

Tikka masala to potrawa, która składa się z uprzednio marynowanych oraz smażonych (najlepiej w piecu tandoor) filetów z kurczaka zatopionych w pełnym przypraw sosie. I pomimo tego, że jej początki datuje się na lata 50, to uprzednio przygotowywane kawałki kurczaka są o wiele starszym "wynalazkiem" pewnego władcy, który okropnie bał się zakrztuszenia kawałkami kości. Polecił więc swoim kucharzom, aby przed podawaniem mięsa z kurczaka wcześniej odkroić je od kości i dopiero wtedy smażyć. Dla nas ciekawsza jest historia wyjaśniająca genezę sosu, w którym kurczak jest zatopiony. Podobno pewnego dnia klient nie był zadowolony z potrawy jaką mu zaserwowano w jednej z indyjskich restauracji. Dokładniej, narzekał, że jest ona zbyt sucha. Zniesmaczony kucharz postanowił więc dorzucić do niej puszkę zupy pomidorowej firmy Campbell, szczyptę przypadkowych przypraw oraz całość zwieńczyć odrobiną jogurtu :) Jest to więc przykład jak inwencja w kuchni może przyczynić się do powstania niezwykłych potraw.

Jeżeli nie macie akurat ochoty spędzić w kuchni więcej czasu, sam marynowany kurczak jest już dostatecznie dobrą opcją na obiad - w takim wypadku kawałki kurczaka nabijamy na patyczki do szaszłyków i w ten sposób pieczemy w piekarniku lub grillujemy. My jednak jak zwykle polecamy trochę więcej poświęcenia i obiecujemy, że nie pożałujecie :)

kurczak

Kurczak tikka masala
चिकन टिक्का मसाला
na 2 osoby

na kurczaka:
250 g piersi z kurczaka
1 łyżka oleju
1/2  łyżka czosnku, posiekanego
sok z limonki
1/8 łyżeczki gałki muszkatołowej
1/8 łyżeczki mielonej kolendry
1/3 łyżeczki słodkiej papryki
1/8 łyżeczki pieprzu cayenne
1/3 łyżeczki soli
1/4 łyżeczki pieprzu czarnego
2 łyżki jogurtu

na sos:
3 łyżki oleju
2 łyżeczki czosnku, posiekanego
2 łyżeczki imbiru, obranego i startego
1 cebula, drobno posiekana
1 pomidor, posiekany
1/2 łyżeczki ziaren kuminu
1/2 łyżeczki mielonego kardamonu
1 łyżeczka słodkiej papryki
1/2  łyżeczki pieprzu cayenne
3/4 łyżeczki soli
1/2 łyżeczki pieprzu czarnego
1 i 1/2 łyżeczki cukru
kawałek laski cynamonu
2 łyżki masła
sok z połowy limonki
65 ml śmietanki 30%
2 łyżki wody

kurczak

Gotowanie rozpoczynamy od przygotowania kurczaka - umyte piersi kroimy na około 2 cm kawałki. Pozostałą część składników łączymy w misce i dorzucamy kurczaka. Marynujemy w lodówce przez co najmniej godzinę (czas można wydłużyć do 1 dnia). Po tym czasie kawałki kurczaka nabijamy na patyczki i układamy na blaszce wyłożonej papierem w rozgrzanym do 220 stopni piekarniku  (dla leniwych: można pominąć nabijanie na patyczki i po prostu wyłożyć mięso na papierze ^^). Po upływie 7 minut przekładamy na drugą stronę i pieczemy kolejne 7, aż mięso będzie gotowe. 

W garnku rozgrzewamy olej i smażymy na nim czosnek, imbir oraz cebulę. Kiedy delikatnie zbrązowieją zmniejszamy ogień i dorzucamy posiekanego pomidora. Zakrywamy i gotujemy pod przykryciem aż pomidor zmięknie i ładnie połączy się z resztą składników. Dodajemy ziarna kuminu, kolendrę, słodką paprykę, pieprz cayenne, sól, czarny pieprz i cukier i dokładnie mieszamy, smażąc jeszcze chwilę. Tak powstałą mieszankę mielimy na pastę w blenderze i z powrotem przenosimy do garnka. Do gotowej masali dodajemy cynamon, masło, sok z limonki, śmietankę oraz wodę. Doprowadzamy do wrzenia na wysokim ogniu, a następnie zmniejszamy, dorzucając wcześniej przygotowane kawałki kurczaka. Gotujemy razem przez około 5 minut.

Podajemy z ryżem lub wybranymi chlebkami indyjskimi.

kurczak

kurczak

przepis pochodzi z książki "Entice With Spice: Easy Indian Recipes for Busy People"

Chikin mu

pikle

W poprzednim poście, który traktował o podwójnie smażonym koreańskim kurczaku wspomniałyśmy, że najlepiej smakuje on nie tylko z kuflem zimnego piwa, ale również z miseczką (lub dwiema) marynowanej białej rzodkwi. Zresztą właśnie z tym dodatkiem kurczak ten jest zwykle serwowany. A ponieważ lubimy robić wszystko samodzielnie, przyszła więc dziś pora na ten szybki przepis. Wypada jednak wykonać go około jeden dzień przed planowanym spożyciem - tyle czasu trwa bowiem szybki proces marynowania. I choć sam zapach nie wróży zbyt wiele dobrego, to smak naprawdę świetnie komponuje się z yangnyeom tongdak.

Naprawdę polecamy :)

pikle

Chikin mu
Marynowana rzodkiew
치킨 무
na około jeden 1 litrowy słoik

0,5 kubka octu ryżowego
0,5 kubka drobnego cukru
0,5 kubka wody
1 łyżeczka soli
0,5 kg białej rzodkwi, obranej i pokrojonej w kostkę
czarny sezam do podania

pikle

W misce łączymy razem ocet, cukier, sól oraz wodę i bardzo dokładnie mieszamy, aż do rozpuszczenia cukru oraz soli. Do tej mikstury dorzucamy pokrojoną rzodkiew i dokładnie razem mieszamy. Umieszczamy w słoiku lub innym wybranym pojemniku i zakręcamy, pozostawiając go w temperaturze pokojowej na 24 godziny. Po tym czasie rzodkiew jest gotowa, pozostałości trzymamy w lodówce.

Podajemy posypaną czarnym sezamem, oczywiście razem z yangnyeom tongdak :)

pikle

przepis pochodzi z książki "Korean Food Made Simple" 

Yangnyeom tongdak

smażony kurczak

Oto i przyszła pora na naszym blogu na małą rozpustę, postanowiłyśmy bowiem zapoznać Was ze słynnym koreańskim smażonym kurczakiem. Japończycy mają cudowne karaage (klik!), w Korei zaś od kilkunastu lat bezsprzecznie króluje tzw. "chikin" (치킨).  Słowo to brzmi dziwnie znajomo, prawda? :) W Korei nie oznacza ono jednak kurczaka jako takiego (w tym wypadku używane jest słowo dak), lecz jego smażoną wersję. Jeśli orientujecie się trochę w kulturze popularnej Korei, to z pewnością w którymś momencie spotkaliście się z zachwalaniem którejś wersji tej potrawy. My postawiłyśmy na, być może mało wdzięcznego w jedzeniu (ach ten sos na palcach!), ale jakże smacznego yangnyeom tongdak (양념통닭), znanego również pod nazwą yangnyeom chikin (양념치킨). Nie będzie to jedna z tych potraw, które łatwo przygotuje się po pracy, ale z pewnością rozweseli Was w któreś leniwe niedzielne popołudnie :)

Yangnyeom tongdak to wersja smażonego kurczaka pokryta ostrym sosem, która w Korei pojawiła się w roku 1982. Wcześniej, bo w latach 70. otworzyły się pierwsze restauracje specjalizujące się w podstawowej wersji tej potrawy, zdobywając ogromną popularność wśród Koreańczyków. Przepis wykorzystujący pikantny sos był dosyć unikalny jak na tamte czasy i uważa się go za pierwszy tego typu na świecie, a kropką nad i było udostępnienie możliwości zamówienia kurczaka prosto pod drzwi przez telefon. Najlepszymi dodatkami jest tu marynowana biała rzodkiew, którą niedługo Wam zaserwujemy oraz - dla pełnoletnich - kufel zimnego piwa :) Sekretem w przypadku tej potrawy jest podwójne smażenie - najpierw na niższej temperaturze, a następnie na wysokiej. Tym sposobem panierka nabiera niezwykłej chrupkości.

Pieśni pochwalnych na temat koreańskiej wersji smażonego kurczaka jest tak wiele, że nie wiemy czy jest sens dokładać kolejną. Napiszemy tylko tyle - koniecznie wypróbujcie, zwłaszcza jeśli jesteście fanami KFC :)


smażony kurczak

Yangnyeom tongdak
Koreański smażony kurczak
양념치킨
na 4 osoby

1/4 szklanki skrobi
2,5 łyżeczki soli morskiej
0,5 łyżeczki proszku do pieczenia
świeżo zmielony pieprz
2 ćwiartki kurczaka i 4 skrzydełka, lub nóżki
olej roślinny do smażenia

na ostry sos:
3 łyżki pasty gochujang
3 łyżki ketchupu
2 łyżki ciemnego brązowego cukru
2 łyżki sosu sojowego
1 łyżka oleju sezamowego
2 łyżeczki startego świeżego imbiru
2 ząbki czosnku, zmiażdżonego

na ciasto:
0,5 szklanki skrobi
1/4 szklanki mąki z macy
1/4 szklanki mąki
2 łyżki płatków paprykowych gochugaru
1 łyżka soli morskiej
2,5 łyżeczki czosnku w proszku
2,5 łyżeczki cebuli granulowanej
1/4 łyżeczki proszku do pieczenia

1/3 szklanki wódki
2 łyżki pasty gochujang
szklanka wody

smażony kurczak

smażony kurczak

W dużej misce mieszamy razem skrobię, sól, proszek do pieczenia i sporą ilość pieprzu. Do mieszanki wrzucamy kurczaka i dokładnie obtaczamy. Odstawiamy na około godzinę w temperaturze pokojowej.

Następnie przygotowujemy ostry sos. W małym rondelku mieszamy wszystkie składniki na sos i gotujemy aż do zgęstnienia, około 3 do 5 minut. Sos można podawać jako dodatek do kurczaka lub obtoczyć nim już wysmażonego kurczaka. Jeśli zdecydujecie się na drugą opcję, gotujcie go trochę krócej, tak aby był rzadszy.

W międzyczasie przygotowujemy ciasto. W dużej misce mieszamy skrobię, mąkę z macy, mąkę pszenną, płatki gochugaru, sól, czosnek i cebulę granulowane i proszek do pieczenia. W osobnej misce łączymy ze sobą wódkę, pastę gochujang i szklankę wody.

W dużym garnku rozgrzewamy olej. Bezpośrednio przed smażeniem kurczaka mieszamy razem miksturę z wódki z mieszanką mąk. Nie należy tego robić wcześniej bo ciasto może zgęstnieć. Gotowa masa powinna być stosunkowo rzadka.

Kawałki kurczaka zanurzamy w cieście, pozwalając by jego nadmiar spłynął. Następnie zanurzamy je w oleju (zanim całkiem upuścimy je do oleju przez kilka sekund trzymamy nad dnem garnka, co zapobiegnie przywarciu). Smażymy około 10 minut i wyciągamy. Podnosimy temperaturę oleju i ponownie smażymy kurczaka aż do złocistego koloru, około 10 – 15 minut. Odsączamy z tłuszczu na ręczniku papierowym.

Kurczaka możemy podać z ostrym sosem jako dodatkiem lub usmażone kawałki obficie w nim obtoczyć (my niemal zawsze wybieramy opcję drugą ^^)

smażony kurczak

smażony kurczak

zmodyfikowany przepis pochodzi z książki "Korean Food Made Simple"

Dan zai mian

zupa

Jakiś czas temu przypominałyśmy się z Wam na Facebooku z pewną wyjątkową zupą z Tajwanu (klik!), która - nie będziemy tu oszukiwać - bardzo przypadła nam do gustu ;) Tym bardziej jest nam więc wstyd, że kuchnia tajwańska nie gościła u nas od praktycznie roku... Dziś jednak się poprawiamy i przedstawiamy Wam kolejny przepis z tamtych rejonów. Jest on tym bardziej niezwykły, że właściwie potraktować go można jako dwa przepisy w jednym - sos mięsny oryginalnie podawany jest bowiem z miską ryżu i traktuje się go jako zupełnie oddzielny i pełnoprawny obiad. Decydując się więc na tę, niestety, dosyć czasochłonną potrawę macie przynajmniej z głowy obiad na następny dzień - same plusy :) 

Dan zai mian (擔仔麵)  to potrawa składająca się z makaronu, prostego aczkolwiek aromatycznego bulionu oraz dodatków w postaci wspomnianego już sosu oraz krewetek. Stworzona została przez rybaka, który w jakiś sposób musiał przeżyć cięższe dla jego profesji miesiące od lipca do września, podczas których warunki pogodowe nie pozwalały mu na połowy. Przygotowywał więc tę prostą potrawę i sprzedawał ją na ulicach Tajwanu zapewniając sobie tym samym środki do życia. Nie wiemy niestety, czy były one wystarczające, ale jego pomysł szybko się przyjął i dziś dosyć skutecznie cieszyć może nasze podniebienia :) 

Ponieważ zarówno sos mięsny jak i bulion gotują się około 2 godziny, polecamy wykonanie ich w miarę równocześnie. Ostatni etap przygotowywania dan zai mian jest już bardzo prosty, jeśli posiadacie już te dwie podstawy.

zupa

Dan zai mian
擔仔麵
na 3 osoby

na bulion:
1 łyżka oleju
około 1 cm kawałek imbiru, posiekany w zapałki
2 ząbki czosnku
1-2 całe zielone cebulki
0,5 kg kości wieprzowych na rosół
ok. 2 litry wody
6 dużych krewetek, nie obranych

na sos mięsny:
1 łyżka oleju
1 ząbek czosnku
500 g mielonej wieprzowiny
0,5 łyżki cukru
0,5 łyżeczki przyprawy 5 smaków
0,5 kubka wina ryżowego
2 kubki wody
0,5 kubka jasnego sosu sojowego
1/4 kubka ciemnego sosu sojowego

na zupę:
dwie porcje makaronu chow mein
ok. 0,5 kubka sosu mięsnego
1 ząbek czosnku
ocet czarny do smaku
zielona cebulka

zupa

zupa

By przyrządzić sos mięsny na dużej patelni lub w garnku rozgrzewamy olej na średnim ogniu, a następnie smażymy na nim czosnek, cały czas mieszając. Dorzucamy mięso i starając się je rozdrobnić smażymy aż do uzyskania jasnobrązowego koloru. Dodajemy smażone szalotki, cukier oraz przyprawę 5 smaków i gotujemy razem aż do rozpuszczenia cukru. Dolewamy wino ryżowe i pozwalamy się mu wygotować przez około pół minuty. Całość zalewamy wodą i obydwoma rodzajami sosów sojowych. Pozwalamy aby nasz sos się zagotował i redukujemy moc gazu do niskiej. Zakrywamy i gotujemy delikatnie aż do zgęstnienia sosu, najlepiej 1-2 godziny.

Aby przygotować bulion rozgrzewamy olej w garnku na średnim ogniu i smażymy na nim imbir, delikatnie rozgniecione ząbki czosnku oraz zieloną cebulkę. Po około minucie dorzucamy kości wieprzowe i podsmażamy kolejną minutę. Zalewamy wodą i doprowadzamy do wrzenia, a następnie pozbywamy się szumowin i gotujemy co najmniej 2 godziny na małym ogniu, bez pokrywki. Po tym czasie odcedzamy i zabieramy się za przygotowanie bazy do naszej potrawy.

Krewetki obieramy, zostawiając ogonki. Głowy oraz pancerzyki wrzucamy do garnka, a następnie zalewamy 3 kubkami bulionu. Doprowadzamy do wrzenia, a następnie zmniejszamy ogień i delikatnie gotujemy około 30 minut, nie przykrywając garnka. Tak przygotowaną zupę odcedzamy, wyrzucamy pancerzyki krewetek i ponownie doprowadzamy do wrzenia. Do wrzącego bulionu wrzucamy krewetki i gotujemy je około 2 minuty. Następnie je wyciągamy - będą nam potrzebne na sam koniec. 

Gdy mamy już przygotowany sos mięsny oraz bazę do zupy, zabieramy się za gotowanie makaronu - robimy to oczywiście zgodnie z instrukcja na opakowaniu :) 

Makaron rozdzielamy do miseczek, zalewamy ciepłym bulionem, na wierzch kładziemy sporą porcję aromatycznego sosu mięsnego oraz troszkę posiekanego czosnku. Na sam koniec dokładamy krewetkę i polewamy niewielką ilością octu oraz posypujemy zieloną cebulką. Smacznego!

zupa

przepis pochodzi z książki "The Food of Taiwan: Recipes from the Beautiful Island"