Fa gao

ciastka

Nasz dzisiejszy przepis bardzo związany jest z nadchodzącymi dniami, albowiem tradycyjnie przygotowywany jest z okazji obchodów Chińskiego Nowego Roku, który w tym roku rozpoczyna się już 27 stycznia. W zeszłym roku pominęłyśmy kulinarnie jego obchody, ale dziś nadrabiamy tym jakże prostym przepisem :)

Chiński Nowy Rok jest jednym z najważniejszych świąt w chińskim kalendarzu. Wypada on zazwyczaj pomiędzy końcem stycznia a początkiem lutego i kojarzy się z rodziną, przyjaciółmi, domem i oczywiście jedzeniem :) Przygotowania do Nowego Roku trwają w Chinach nawet miesiąc. Chińczycy wierzą, że 23 lub 24 dnia ostatniego miesiąca starego roku  Zao Jun czyli bóg kuchni, jeden z najważniejszych bóstw domowych, udaje się do Yù Huáng (玉皇) czyli Nefrytowego Cesarza aby zdać mu raport o zachowaniu całej rodziny w trakcie starego roku – dlatego też usta wizerunku Zao Jun (灶君) smarowane są miodem lub melasą by jego raport był dla rodziny jak najlepszy :) Tradycyjnie obchody Chińskiego Nowego Roku trwają 15 dni i kończą się Świętem Latarni. W trakcie Chińskiego Nowego Roku spożywa się wiele potraw, w tym pierożki jiaozi (餃子) czy też noworoczne ciasto niangao (年糕) - my w tym roku postawiłyśmy jednak na ciastka fa gao (發粿).

Fa gao są ciastkami wykonywanymi najczęściej z mieszanki mąki ryżowej oraz pszennej, które zgodnie z tradycją mają przynosić szczęście i dobrobyt aż do końca roku. Fa gao poddawane są procesowi parowania w trakcie którego powstaje charakterystyczne dla nich pęknięcie, które Chińczykom przypomina uśmiech - stąd też biorą się przypisywane im właściwości. Mają one też swoje odzwierciedlenie w nazwie tych ciastek, która ma podwójne znaczenie - tłumaczy się ją bowiem zarówno jako "rosnące" ciastko jak i ciastko dobrobytu i pomyślności. Często farbowane są na żywe kolory, my jednak pozostałyśmy przy ich naturalnej barwie (przynajmniej w tym roku).  

Obawiałyśmy się trochę, że akurat nasze ciastka postanowią nie pęknąć w tak spektakularny sposób jak mogłyśmy podziwiać na zdjęciach. Jednak z rezultatów jesteśmy całkiem zadowolone i sądzimy, że i Wam na pewno się to uda. Zapraszamy więc do parowania i życzymy pomyślności i dobrobytu w roku Koguta :)

Szczęśliwego Nowego Roku!
新年快樂!

ciastka

Fa gao
發粿
na ok. 6 ciastek

160 g mąki ryżowej
50 g mąki pszennej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
90 g cukru demerara
25 g cukru brązowego
200 ml ciepłej wody

ciastka

W ciepłej wodzie dokładnie rozpuszczamy obydwa rodzaje cukru i odstawiamy do ostudzenia.

W misce łączymy ze sobą mąkę ryżową, mąkę pszenną oraz proszek do pieczenia. Do tej mieszanki wlewamy wodę z cukrem i dokładnie razem mieszamy, najlepiej przez około 5 minut (warto ściśle trzymać się tego czasu - ma to wpływ na charakterystyczne pęknięcia). Ciasto powinno być gładkie i aksamitne. Odstawiamy je na około 20 minut, w międzyczasie przygotowując parownik. Polecamy wypełnić go dużą ilością wody - ciastka paruje się na wysokim ogniu. Oczywiście w momencie układania w nim ciastek woda powinna już się gotować. 

W wąskie naczynia wkładamy foremki na babeczki i wypełniamy je ciastem, nalewając je z wyższej wysokości. Pozwalamy by ciasto samo ułożyło się w foremkach, a następnie kładziemy je na parowniku. Przykrywamy pokrywką i nie otwieramy jej przez kolejne 25-30 minut. Ciastka powinny zacząć pękać po około 10 minutach. Po upływie około pół godziny możemy otworzyć pokrywkę - ciastka są już gotowe.

Smacznego!

ciastka

ciastka

przepis pochodzi z książki "Home-Style Taiwanese Cooking"

Korokke


Znalezienie idealnego przepisu na korokke zajęło nam trochę czasu. Poprzeczka była bowiem zawieszona dosyć wysoko - miały być dokładnie takie same w smaku jak te, które w pewien jesienny wieczór jedna z nas zjadła w Kioto. Na całe szczęście kilka kilogramów ziemniaków później z pomocą przyszła nam książka kucharska, która do tej pory jeszcze nigdy nas nie zawiodła. Tym też sposobem pyszne korokke już dziś lądują na naszym blogu. Nie ma  dla nas lepszego przepisu na rozpoczęcie blogowego roku 2017 :)

Tajemnicze korokke (コロッケ) to nic innego jak bliscy kuzyni krokietów, które przywędrowały do Japonii pod koniec XIX wieku, gdzie dostosowano je do rodzimych podniebień. Korokke przygotowuje się z warzyw, mięsa lub owoców morza, formując z przygotowanej masy owalne placuszki lub kulki, które następnie obtacza się w panko i smaży na głębokim tłuszczu. Na początku sprzedawano je w restauracjach, które specjalizowały się  w potrawach w stylu zachodnim, takich jak chociażby ukochane przez nas karē raisu (klik!). Jak większość tych smakołyków, po niedługim czasie na dobre zagościły one w jadłospisie Japończyków i dziś kupić je można w niemal każdym sklepie i w wielu wariacjach. Sprzedawane są również w niewielkich budkach z jedzeniem w większości atrakcji turystycznych i nie tylko. W takiej też budce posmakowałyśmy je w Japonii i do dziś ciężko nam zapomnieć ten smak. Zapewne już po raz kolejny nasz zachwyt jest kombinacją specyficznej atmosfery i kilku innych dodatkowych czynników, niemniej jednak uważamy, że korokke są potrawą wartą grzechu :) 

Składniki na te japońskie krokiety są raczej ogólnie dostępne, zwłaszcza w typowym polskim domu - chyba większość z nas ma gdzieś w kuchni ziemniaki ;) To właśnie one najczęściej są głównymi bohaterami korokke, a dodaje się do nich przeróżne dodatki, zgodnie z inwencją twórcy. Jak już wspomniałyśmy najczęściej jest to mięso oraz warzywa, można jednak spotkać się z dodatkiem tuńczyka, dyni czy też mięsa kraba. Jedyną rzeczą na którą musicie tu uważać, to fakt by ziemniaki były jak najbardziej wysuszone i by nie dodawały dodatkowej wilgoci do masy, z której będziecie formować korokke. Jeśli nie będziecie używać do ich przygotowania piekarnika dokładnie odparujcie z nich wodę pozostawiając je na chwilę w suchym garnku (oczywiście uważając by ich nie przypalić :)).

krokiety

Korokke
コロッケ
na 4 osoby

0,5 kg ziemniaków
2 łyżki masła
1/4 cebuli, bardzo drobno posiekanej
ok. 200 g mielonej wieprzowiny
2 łyżki sosu sojowego
2 łyżki cukru (czasem zmniejszamy ilość)
szczypta pieprzu
1/4 kubka śmietany 30%

mąka, jajko oraz panko do panierowania
olej do smażenia

Domowy sos tonkatsu
1 łyżka ketchupu
2,5 łyżeczki sosu Worcestershire
1,5 łyżeczki sosu ostrygowego
1 łyżeczka cukru

krokiety

krokiety

Składniki na sos dokładnie ze sobą łączymy.

Piekarnik rozgrzewamy do 200 stopni i wkładamy do niego nieobrane ziemniaki. Czas ich pieczenia zależy od wielkości - sprawdzajcie miękkość za pomocą widelca. Jeśli bez problemu wbijacie go w ziemniaka to znaczy, że są już gotowe. Upieczone ziemniaki wyciągamy z pieca i ostudzamy przez chwilę, a następnie obieramy.

W garnku roztapiamy masło i podsmażamy na nim cebulę, aż do zeszklenia. Dorzucamy mieloną wieprzowinę i mieszając smażymy aż do odparowania wszystkich płynów. Gotowe mięso przenosimy do większej miski w której będziemy łączyć składniki.

Do mięsa dorzucamy ziemniaki i ubijamy je, starając się jednak zostawić większe cząstki. Dokładnie mieszamy z mięsem, a następnie doprawiamy sosem sojowym, cukrem oraz pieprzem. Dolewamy też śmietankę i wszystko dokładnie mieszamy, w dalszym ciągu starając się nie stworzyć zbyt gładkiej masy. Gotową masę wyrównujemy i wkładamy do lodówki na co najmniej godzinę.

Przygotowujemy stanowisko do panierowania (czyli mąka, jajko, panko) i rozgrzewamy olej. Masę dzielimy na około 8 części i jak najszybciej formujemy w dyski (lub jakikolwiek inny kształt na jaki wpadniecie :)), a następnie panierujemy. Smażymy przez kilka minut z każdej strony, aż nabiorą pięknego złotego koloru.

Podajemy z sosem tonkatsu.

krokiety


przepis na korokke pochodzi z książki "Japanese Soul Cooking: Ramen, Tonkatsu, Tempura, and More from the Streets and Kitchens of Tokyo and Beyond";
przepis na sos tonkatsu pochodzi ze strony Just One Cookbook