Rasmalai

paneer

Chwilkę rozmyślałyśmy co przygotować w ramach zbliżającej się Wielkanocy i na wszelkie odnalezione pomysły kręciłyśmy nosem. Za każdym razem coś było nie tak. Jednak dzielna Marta znalazła ten przepis i luźno skojarzył się on nam z naszą rodzimą świąteczną paschą, którą od kilku lat z sukcesem wykonuje nasza mama :) Za przepis ten możecie więc podziękować naszej pani fotograf, a teraz przechodzimy już (prawie) do sedna sprawy!

Rasmalai to deser bengalskiego pochodzenia, który popularny jest w Indiach, Pakistanie i Bangladeszu. Przygotowuje się go najczęściej na jakieś specjalne okazje oraz święta - na przykład na zbliżające się Holi. Bliskim kuzynem rasmalai jest rasgulla, tylko że w przypadku tego drugiego dania serowe kulki pływają w syropie a nie w mleku. Rasmalai wydało się nam bardziej kuszące (kardamon!), ale nie omieszkamy kiedyś spróbować też rasgulla. Deser ma bardzo świeży i delikatny smak, który cudownie komponuje się ze świeżo pokruszonymi pistacjami - oraz oczywiście aromatem kardamonu :)

Polecamy Wam wypróbowanie mleka kardamonowego również jako dodatku do kawy - smakuje  w niej naprawdę nieziemsko :)


paneer

Rasmalai
रसमलाई
na 4 osoby 

porcja sera chhena z tego przepisu (klik!), schłodzonego 30 minut w lodówce
1 i 1/4 kubka cukru
2 kubki wody
2 kubki mleka
5 całych ziaren kardamonu
1/4 kubka śmietanki wymieszanej pół na pół z mlekiem
2 łyżki pokruszonych niesolonych pistacji

paneer

Pierwszym krokiem w wykonaniu tego deseru jest przygotowanie serowych kul. W tym celu mielimy wcześniej schłodzony ser w blenderze aż do uzyskania gładkiej masy, którą następnie dzielimy na 4 równe części. Każdą z nich formujemy w kształt kuli którą spłaszczamy w kształt dysku. Tak przygotowane kule wkładamy do lodówki na kolejne 30 minut.

W międzyczasie przygotowujemy syrop przez zagotowanie 2 kubków wody z 1 kubkiem cukru. W tak powstałym syropie gotujemy serowe kule - na początku na wysokim ogniu przez około 2 minuty, a następnie na niskim przez 15 - podczas gotowania delikatnie się powiększą.

Przygotowanie mleka zajmuje około 20 minut. W rondelku zagotowujemy mleko i zmniejszamy ogień na średni. Otwieramy ziarna kardamonu i dodajemy je wraz z łupinami. Całość gotujemy aż płyn zredukuje się do mniej więcej połowy. Mieszamy często, uważając jednak aby w przypadku ewentualnego delikatnego przypalenia nie zdrapywać dna garnka. Pod koniec dolewamy 1/4 kubka śmietanki oraz dosypujemy pozostałe 1/4 kubka cukru. Mleko możecie odcedzić, ale wystarczy wyrzucić z niego łupiny kardamonu - nasiona mogą spokojnie w nim pozostać.

Serowe kule wyciągamy z syropu i przenosimy do naczynia w którym będą serwowane. Polewamy je kardamonowym mlekiem i odstawiamy na 20 minut, a następnie schładzamy w lodówce. Przed podaniem posypujemy pistacjami (możecie też dodać np. płatki migdałowe). Smacznego!

paneer

paneer

przepis pochodzi z książki "Entice With Spice: Easy Indian Recipes for Busy People"

Chhena

ser

Na pełnometrażowy przepis zaprosimy Was już za chwilkę, a teraz szybciutko i króciutko przedstawiamy dodatek, który będzie w nim grał główną rolę czyli indyjski ser chhena. Na pewno przyda się on do wielu innych przepisów, które planujemy na bliższą lub dalszą przyszłość.. :) 

Dosyć ciężko dostać go w sklepie (jeśli w ogóle) ale samo jego wykonanie jest tak proste, że wydaje nam się że sklepowa półka nie będzie nam potrzebna :) Zarówno chhena jak i paneer - kolejny indyjski ser - wykonywane są w niemal identyczny sposób, jednak chhena jest bardziej wilgotna gdyż nie wymaga dłuższego wyciskania. Najczęściej używana jest w deserach, ale jej przydatność w kuchni na tym się nie kończy, o czym oczywiście mamy nadzieję się przekonać :)


ser

Chhena
छेना
na ok. 130 g

1 litr mleka (pełnotłustego)
sok z 1 limonki

ser

Mleko wlewamy do garnka i doprowadzamy do wrzenia uważając by nie wykipiało. Szybko zmniejszamy ogień na średni i wlewamy sok z limonki, od razu mieszając. Ser powinien się w tym momencie zacząć ścinać i widoczna powinna być serwatka (może mieć delikatnie zielonkawy odcień) oraz grudki. Po około minucie możemy już przejść do odcedzania na gazie.

Gdy całość odcieknie pozbywamy się reszty płynu wyciskając gazę. Ser jest już gotowy do użycia  :)

ser

przepis pochodzi z książki "Entice With Spice: Easy Indian Recipes for Busy People"

Hēi hú jiāo niú liǔ

wołowina w pieprzu

Jak już może kojarzycie z jednego z naszych postów (klik!), w naszym słowniku praktycznie nie istnieje stwierdzenie „za dużo pieprzu“. Od ostatniego przepisu z Chin minęło już trochę czasu, postanowiłyśmy więc uraczyć Was kolejnym przysmakiem z tamtego rejonu. Oczywiście  dla nas dodatkowym jego atutem jest obecność pieprzu ;) Tak jak i w bułeczkach hu jiao bing, po raz kolejny królują tu trzy jego rodzaje - czarny, biały oraz syczuański. A przyznać trzeba, że połączenie to jest zdecydowanie niezwykłe :)

Hēi hú jiāo niú liǔ pochodzi z prowincji Guangdong. Kuchnia tego regionu zyskała popularność na Zachodzie na początku XX wieku i w tej chwili jest chyba najbardziej popularną jej odmianą. Ze względu na gorący klimat nie używa się tam dużej ilości przypraw, co pozwala na wydobywanie naturalnego smaku składników (choć oczywiście są wyjątki, jak chociażby dzisiejsze danie). Jest równocześnie niesamowicie zróżnicowana i istnieje nawet humorystyczne powiedzenie, że mieszkańcy tamtego regionu zjedzą wszystko co lata za wyjątkiem samolotu, wszystko co się rusza za wyjątkiem człowieka oraz wszystko co pływa za wyjątkiem statku. Jest w nim pewnie pewna doza przesady, ale rzeczywiście różnorodność w wykorzystaniu rodzajów mięsa jest spora (mięso węża, ślimaków czy też na przykład...wróbla). 

Hēi hú jiāo niú liǔ tradycyjnie przygotowuje się z dodatkiem zielonej papryki, my jednak postanowiłyśmy trochę to danie ożywić kolorystycznie przez dodatek czerwonej :) Smak pieprzu (i idąca z nim w parze ostrość) jest tu dominujący, więc zapewne nie posmakuje osobom, które za nim nie przepadają. Choć zawsze można zaryzykować.. ;)

wołowina w pieprzu

Hēi hú jiāo niú liǔ
Wołowina w pieprzu
黑胡椒牛柳
na 4 osoby

500 g wołowiny pokrojonej na mniejsze kawałki
4 łyżki wina ryżowego lub sake
1/2 łyżeczki soli
1/4 łyżeczki zmielonego białego pieprzu
2 łyżeczki oleju
4 ząbki czosnku
2 łyżeczki zmielonego czarnego pieprzu
1 łyżeczka zmielonego pieprzu syczuańskiego
4 łyżeczki sosu ostrygowego
4 łyżeczki sosu sojowego
2 łyżeczki oleju sezamowego
pół cebuli pokrojonej w piórka
ok. 2 cm kawałek imbiru, pokrojonego w plasterki
pół papryki zielonej
pół papryki czerwonej

wołowina w pieprzu

Po pierwsze - polecamy wszystkie rodzaje pieprzu na świeżo zmielić w moździerzu :)

Wołowinę marynujemy w winie, soli oraz białym pieprzu przez co najmniej 10 minut. Przygotowujemy również sos z sosu ostrygowego, sojowego, oleju sezamowego, pieprzu czarnego oraz syczuańskiego i czosnku.

Rozgrzewamy olej w woku na wysokim ogniu i smażymy wołowinę. Ściągamy z woka. Następnie na pozostały na woku olej wrzucamy imbir oraz cebulę i podsmażamy do momentu zmiękczenia. Dodajemy papryki i smażymy dalej. Po chwili dorzucamy mięso i zalewamy sosem, całość dokładnie mieszając. Pozostawiamy chwilę na woku, aż sos dokładnie otuli każdy składnik :)

Oczywiście podajemy z miseczką pełną ciepłego ryżu :)

wołowina w pieprzu

przepis (zmodyfikowany) pochodzi z książek 
"Authentic Recipes from China" oraz "Easy Chinese Recipes: Family Favorites From Dim Sum to Kung Pao"

Kimchi mandu

pierogi

Czy jest coś lepszego niż pierogi? Chyba nie :) Ilość możliwości jest w ich wypadku niemal nieograniczona i praktycznie każdy kraj ma jakiś ich rodzaj do zaoferowania, zaczynając na wytrawnych, a na słodkich kończąc. Niektórzy nie lubią trochę żmudnego momentu lepienia, ale nam nie sprawiał on nigdy większego problemu i robota gładko szła do przodu. Choć przyznamy, że samo zebranie się by zacząć to już zupełnie inna historia.. ;)

Dziś prezentujemy Wam cudowne i niezwykłe koreańskie mandu. Pokochałyśmy je już przy pierwszych próbach ich wykonania i zwykle kiedy w lodówce mamy kimchi, jest i spore prawdopodobieństwo, że na naszych talerzach zagości świeża porcja mandu. Oczywiście istnieją ich wersje bez tej kiszonki, ale jest to bardzo smaczna opcja na jej wykorzystanie  :)

Jedna z teorii mówi, że mandu dotarły do Korei już w XIV wieku, poprzez Mongołów. Kraj był wtedy pod wpływem buddyzmu i panowała tam raczej moda na roślinne jedzenie. Najazd wprowadził do kuchni wiele nowych potraw, również tych wykorzystujących mięso. Przykładem takich nowych smaków są  właśnie mandu. Dziś są już nieodłącznym elementem życia kulinarnego tego kraju, a i pojawiają się w szeroko pojętej kulturze popularnej - kto oglądał film Oldboy, na pewno pamięta dobrze dietę głównego bohatera (a kto nie widział, koniecznie musi to nadrobić, oczywiście w wersji koreańskiej) :) 

Mandu możemy przygotować na wiele sposobów. Smażone noszą nazwę gunmandu (군만두), parowane to jjinmandu (찐만두), a gotowane w wodzie - mulmandu (물만두). Właściwie każdy sposób ma swoje smakowe walory, więc polecamy wypróbowanie wszystkich :) Smacznego!

pierogi

Kimchi mandu
김치만두
na około 30 pierożków

ciasto:
2 kubki mąki
0,5 łyżeczki soli
2/3 kubka gorącej  wody

na farsz:
125 g twardego tofu
125 g mielonej wołowiny
125 g mielonej wieprzowiny
125 g kimchi
225 g kiełków sojowych lub fasoli mung
2 łyżeczki wyciśniętego czosnku
2 łyżeczki startego imbiru
1 łyżka sosu ostrygowego
1 łyżka oleju sezamowego
1 łyżka zmielonych prażonych ziaren sezamu
1 łyżeczka soli
zielona cebulka

pierogi

pierogi

Do miski przesiewamy 2 kubki mąki. W wodzie rozpuszczamy sól i całość wlewamy do mąki mieszając przez chwilę za pomocą łyżki. Następnie wyrabiamy do uzyskania miękkiej faktury - w razie potrzeby dodajemy mąkę lub wodę. Zakrywamy folią i odstawiamy na około 30 minut. Tradycyjnie z ciasta robi się wałki, które następnie kroi się na plasterki i je rozwałkowuje.

W czasie gdy nasze ciasto odpoczywa, możemy spokojnie zabrać się za przygotowanie farszu na mandu.

Zaczynamy od tofu, które dokładnie odsączamy, a następnie wysuszamy ręcznikiem papierowym. Kimchi wyciskamy z nadmiaru płynu i drobno kroimy. Siekamy również zieloną cebulkę oraz kiełki. Kiedy wszystko jest przygotowane, łączymy całość w misce - najlepiej do tego zadania nadaje się ręka. Teraz pozostało tylko lepić.. :)

Na krążki ciasta nakładamy porcję farszu, boki dokładnie ze sobą zlepiamy. Możecie zostawić je w tej najprostszej wersji, ale nie zaszkodzi wypróbować swych sił w ich dekorowaniu. Gotujemy podobnie jak polskie pierogi lub parujemy w parowniku.

Mandu tradycyjnie podaje się z sosem przygotowanym z sosu sojowego i octu ryżowego w proporcji 2:1. Gorąco polecamy!

pierogi

pierogi

przepis pochodzi z książki "The Korean Table: From Barbecue to Bibimbap 100 Easy-To-Prepare Recipes"
przepis na ciasto pochodzi ze strony Korean Bapsang