Brownie z miso


Nie należymy do osób, które na widok tabliczki czekolady nie mogą się powstrzymać od jej zjedzenia i nigdy jakoś specjalnie entuzjastycznie nie reagowałyśmy na słowo „brownie“. Dodatkowo trochę obawiałyśmy się, że ciasto może nam po prostu nie wyjść gdyż (niestety) uważamy, że cukiernikami nigdy nie zostaniemy ;) 

W przepisie zaintrygował nas jednak jeden ze składników, który jest użyty, a mianowicie znana już Wam z jednego z naszych poprzednich przepisów (klik!)... pasta miso. Jak widać nadaje się ona również do tworzenia słodkości :) Wbrew pozorom dodała ona bardzo ciekawego aromatu oraz gęstości ciastu. Delikatna słoność cudownie współgrała z mocno czekoladowym charakterem wypieku. Nie nazwiemy siebie jeszcze maniaczkami brownie, ale z pewnością z przyjemnością wrócimy do tego wyjątkowego przepisu :) Naprawdę polecamy!


Brownie z miso
na 1 blachę 25x25

200g gorzkiej czekolady 70%
200g niesolonego masła
3 łyżki + 1 łyżeczka białej pasty miso
1 kubek + 2 łyżki cukru pudru
5 łyżek mąki
8 łyżeczek kakao
4 duże jajka


Zanim zaczniemy - wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.
Piekarnik rozgrzewamy do 170 stopni.

Roztapiamy czekoladę wraz z masłem w kąpieli wodnej i dodajemy pastę miso - dokładnie mieszamy wszystkie składniki. W misce łączymy ze sobą mąkę, cukier oraz kakao. Stopniowo dodajemy suche składniki do roztopionej czekolady. Zdejmujemy z ognia i po kolei wbijamy jajka, dokładnie łącząc je z masą.

Do posmarowanej masłem blachy wlewamy ciasto i pieczemy 35-40 minut lub do suchego patyczka.

Smacznego ^^



przepis pochodzi z książki "Kyotofu: Uniquely Delicious Japanese Desserts"

Kurczak Gong Bao

gongbao

Jakoś tak zwykle wypada, że kiedy próbujemy kolejnego dania z Chin to później okazuje się, że pochodzi ono z Syczuanu :) Tak też jest i w tym wypadku, bo dziś chcemy przedstawić Wam jedno z bardziej popularnych dań kuchni chińskiej z tamtego rejonu – kurczaka Gong Bao.  

Czytając wdzięczny wstęp z książki z której korzystałyśmy, rozbawiła nas w pewien sposób historia znajomości autorki z tą potrawą. W skrócie - bała się ona ją spróbować przez niezbyt miłe doświadczenia wyniesione z, także u nas popularnych, restauracji chińskich. W żadnym wypadku nie negujemy tu ich walorów, bo czasem miło jest je odwiedzić :) Ale fakt, że można było aż tak zrazić się do potrawy zaintrygował nas i przed napisaniem tego posta postanowiłyśmy spróbować restauracyjnej wersji kurczaka Gong Bao. Danie było oczywiście dobre, ale rzeczywiście niezbyt wiele wspólnego miało z tym co parę dni wcześniej przygotowałyśmy samodzielnie. 

Próbując odnaleźć coś na temat genezy nazwy tej potrawy okazało się, że powstała ona dla upamiętnienia urzędnika państwowego z dynastii Qing, Ding Baozhen. Podobno często serwował to danie swoim gościom podczas pobytu w prowincji Syczuanu, której był gubernatorem. Do dania dodawał chili, ponieważ według niego ludzie z tego regionu uwielbiali jeść chili (patrząc na przepis można podejrzewać, że on sam lubił orzechy ;)). Później otrzymał on tytuł Taizi Shaobao, czy też inaczej Gong Bao - i już chyba wiadomo skąd pochodzi nazwa naszej dzisiejszej potrawy.

Jeśli jesteście ciekawi jak smakuje to popularne danie kuchni chińskiej, to zapraszamy do wypróbowania tego przepisu :)

gongbao

Kurczak Gong Bao
宫保鸡丁
na 2 porcje

250 g piersi kurczaka, pokrojonego w kostkę
1 łyżeczka wina Shaoxing lub sherry
1 łyżeczka skrobi (ziemniaczanej lub kukurydzianej)
2 łyżki oleju
1 łyżka oleju z pieprzu syczuańskiego z tego przepisu (klik!) (lub 10 ziarenek pieprzu syczuańskiego)
1-4 ząbków czosnku pokrojonych w plasterki (ilość można regulować zgodnie z preferencjami)
2,5 cm imbiru pokrojonego w plasterki
10-15 suszonych chili, bez ziarenek  pokrojonych w 5 cm kawałki
3 łyżki prażonych orzechów ziemnych
1 zielona cebulka

na sos:
1,5 łyżki jasnego sosu sojowego
0,5 łyżeczki ciemnego sosu sojowego
1 łyżeczka chińskiego czarnego octu
0,5 łyżeczki wina Shaoxing
1 łyżeczka cukru
3 szczypty białego pieprzu
2 łyżki wody lub bulionu drobiowego
1 łyżeczka skrobi

gongbao

Kurczaka marynujemy w winie z dodatkiem skrobi przez co najmniej 10 minut. W międzyczasie łączymy ze sobą składniki na sos. Sugerujemy także wcześniejsze przygotowanie wszystkiego co potrzebne jest nam do przygotowania naszego dania, bo gdy zaczniemy smażyć nie będzie już na to czasu ;)

Po upływie 10 minut rozgrzewamy pół łyżki oleju w woku na wysokim ogniu i podsmażamy kurczaka. W połowie smażenia wyciągamy go z woka.  
Następnie podgrzewamy resztę oleju wraz z olejem syczuańskim (lub na olej wrzucamy pieprz i podsmażamy minutę). Dodajemy czosnek i imbir, mieszamy dokładnie uważając by ich nie spalić. Wrzucamy chili i smażymy dalej aż poczujemy charakterystyczny ostrawy aromat. Wtedy wrzucamy mięso z powrotem do woka i chwilę podsmażamy z resztą składników. Całość zalewamy sosem i mieszamy tak by dokładnie pokrył on kurczaka. Na tym etapie dodajemy orzechy oraz zieloną cebulkę i krótko podsmażamy. Podajemy razem z ciepłym ryżem.

gongbao

gongbao

przepis pochodzi z książki "Easy Chinese Recipes: Family Favorites From Dim Sum to Kung Pao" i "Authentic Recipes from China"

Olej z pieprzu syczuańskiego

olej

Bardzo lubimy kiedy półprodukty, których używamy do gotowania możemy przygotować samodzielnie – zwłaszcza gdy trudno jest je znaleźć na naszych polskich sklepowych półkach. Część z nich wymaga większego wysiłku, są jednak i takie, których zrobienie nie wymaga od nas zbyt wiele (za wyjątkiem wcześniejszego skompletowania składników ^^).

Do takich właśnie półproduktów należy olej, który dziś chcemy Wam pokazać, a który potrzebny będzie do naszego następnego przepisu. Można go oczywiście zastąpić dodaniem do dania samych ziarenek, ale skoro i tak już musicie kupić pieprz to może warto poświęcić chwilę i spróbować wyczarować z niego aromatyczny olej :) 

Pieprz syczuański to jedna z podstawowych przypraw w Chinach - zwłaszcza w prowincji Syczuanu, gdzie używana jest w wielu potrawach. Jest także jednym ze składników znanej chyba wszystkim mieszanki przypraw pięciu smaków. Ziarenka pieprzu syczuańskiego pomimo tego, że swoim wyglądem przypominają pieprz, tak naprawdę są zewnętrznymi łupinami jagód. Ciężko opisać jest ich smak, musicie sami spróbować - do czego Was oczywiście zachęcamy. 

No a blogowa premiera kuchni syczuańskiej już jutro :)

pieprz syczuański


Olej z pieprzu syczuańskiego
花椒油
na ok. 80ml

1/4 kubka ziarenek pieprzu syczuańskiego
1/2 kubka oleju

pieprz syczuański

Pieprz syczuański wrzucamy do miski - wybierzcie taką, która nie pęknie pod wpływem ciepła.

Podgrzewamy olej w małym garnuszku na wysokim ogniu. Kiedy będzie odpowiednio gorący (zobaczycie biały "dym" unoszący się nad nim) zalewamy nim pieprz i od razu mieszamy pałeczkami. Zostawiamy do ostudzenia (na co najmniej dwie godziny).

Przecedzamy olej przez sitko, a pieprz wyrzucamy. Nasz olej jest gotowy do użycia :)

olej

przepis pochodzi z książki "Easy Chinese Recipes: Family Favorites From Dim Sum to Kung Pao"

Kurczak ze smażonym czosnkiem

smażony czosnek

Niekiedy niekoniecznie ma się ochotę na długie przesiadywanie w kuchni i kombinowanie z milionem składników aby uzyskać dobry efekt. Późne powroty do domu i rozleniwione popołudnia aż proszą się o coś smacznego, ale w miarę prostego w wykonaniu - najlepiej mieszczącego się w jednej (dużej) misce :) W Tajlandii takie potrawy, podawane dla jednej osoby, w przeciwieństwie do posiłków współdzielonych z innymi, określane są mianem ahan chan diao (อาหารจานเดียว). Jak łatwo można się domyślić ten typ gotowania często spotykany jest na ulicznych straganach z jedzeniem. Wszyscy na pewno słyszeliście o pad Thai (ผัดไทย), które jest znakomitym przykładem tego rodzaju potraw (dodatkowo niezwykle popularnym). 

Smażony czosnek potrzebny do naszego przepisu jest dodatkiem wyjątkowym - złocistym, chrupiącym i aromatycznym, świetnie komponującym się z pozostałymi składnikami. W ten sam sposób przygotowuje się również szalotki, które są równie popularnym składnikiem kuchni tajskiej. Olej ze smażenia warto zachować - ma niesamowity smak i na pewno przyda Wam się w kuchni, nie tylko do tajskich dań ;) Zarówno czosnek jak i szalotki spokojnie przechowają się w lodówce około 3 tygodni, dlatego warto usmażyć od razu ich większą ilość.

smażony czosnek

Kurczak ze smażonym czosnkiem
na 2 porcje

1 duża pierś kurczaka (około 350g)
olej do smażenia
1 łyżka jasnego sosu sojowego
1 łyżka sosu ostrygowego
1/8 łyżeczki cukru
1/2 łyżeczki świeżo zmielonego białego pieprzu

długoziarnisty ryż na dwie porcje
ogórek, pokrojony według uznania
pomidorki koktajlowe, przekrojone na pół
1/8 kubka smażonego czosnku
świeża kolendra do podania
smażony czosnek z tego przepisu

pieprz

Kurczaka myjemy i kroimy na mniejsze kawałki. 
W miseczce łączymy ze sobą sos sojowy, sos ostrygowy, cukier i pieprz.
Rozgrzewamy olej w woku na wysokim ogniu i smażymy na nim kurczaka około minutę. Dodajemy wcześniej połączone ze sobą składniki na sos i zmniejszamy ogień na średni. Smażymy dalej, aż do momentu kiedy kurczak będzie gotowy i pokryty sosem. Ściągamy z ognia. 
Na świeżo ugotowanym ryżu układamy kurczaka, ozdabiamy ogórkiem oraz pomidorkami. Całość posypujemy smażonym czosnkiem i ozdabiamy świeżą kolendrą. 

smażony czosnek

smażony czosnek

przepis pochodzi z książki "Simple Thai Food: Classic Recipes from the Thai Home Kitchen"


Placuszki krewetkowe Tod Mun Goong

placuszki krewetkowe

Znając nasze zamiłowanie do wszelkiego rodzaju placuszków oraz owoców morza nie trzeba było długo czekać aż wypróbujemy tę dosyć popularną w Tajlandii przystawkę. Na ulicznych straganach z jedzeniem częściej serwowane są mocniej doprawiane Tod Mun Pla czyli ciasteczka rybne. Wersja z krewetek jest delikatniejsza i o wiele bardziej fotogeniczna ;) Placuszki są mięciutkie i dosłownie rozpływają się w ustach.

Tod Mun Goong najlepiej przygotować ze świeżych krewetek. Jeśli tak jak my macie zamiar użyć mrożonych, radzimy dobrze je osuszyć z nadmiaru wody, która wpływa na konsystencję masy –najlepiej zostawić je na całą noc. Nasz przepis wykonałyśmy bez dodatków, ale można do masy dodać na przykład kukurydzę czy też mięso. To już zależy od Waszej inwencji :)

Placuszki krewetkowe Tod Mun Goong 
ทอดมันกุ้ง
na ok. 8 małych placuszków

250 g krewetek
0,5 łyżki mąki ziemniaczanej (lub jeśli macie - skrobi kukurydzianej)
0,5 łyżki sosu rybnego
0,5 łyżki sosu sojowego
0,5 łyżki oleju sezamowego
0,5 łyżki cukru
1 białko
1/4 łyżeczki soli
1/8 łyżeczki białego pieprzu

dodatkowo:
panko*
olej do smażenia

placuszki krewetkowe

Wszystkie składniki na masę wkładamy do blendera i miksujemy, a następnie przenosimy miksturę do miseczki. Z masy formujemy niewielkie kulki lub też placuszki i obtaczamy w panko. 

Olej podgrzewamy do 175 stopni i smażymy w nim wcześniej przygotowane placki. Kiedy zmienią kolor na złoto-brązowy (około 3-4 minuty na stronę) wyciągamy z oleju i odsączamy jego nadmiar w ręcznik papierowy. Serwujemy z wybranym sosem. Smacznego!

* Panko to azjatycka, dużo bardziej chrupiąca wersja bułki tartej.

placuszki krewetkowe

placuszki krewetkowe

przepis pochodzi z książki "Nong's Thai Kitchen: 84 Classic Recipes that are Quick, Healthy and Delicious"