Wesołych Świąt!

Przygotowania  świąteczne w toku, a my chciałybyśmy życzyć Wam spokojnych i radosnych Świąt, bez zbędnego pośpiechu i nerwów. No i oczywiście smakowitych, bo przecież również i na to czekamy przez cały rok :) 

Niech nowy 2016 rok przyniesie wiele sukcesów, nie tylko kulinarnych!
Do zobaczenia w 2016 roku!

Kasia i Marta

Hu jiao bing

bułeczki z pieprzem

Kiedy przeszukiwałyśmy książki w poszukiwaniu jakiś ciekawych przepisów na kolejne posty, ten od razu rzucił nam się w oczy. Wszyscy którzy nas znają dobrze wiedzą jak bardzo pieprz niezbędny jest w naszej egzystencji (a zwłaszcza w egzystencji Kasi) ;) Dodatkowo parę dni wcześniej przypadkowo trafiłyśmy na filmik zachwalający ich walory smakowe - tak więc pewne już było, że są one nam przeznaczone.

Bułeczki te sprzedawane są jako przekąska i można je kupić na tajwańskich ulicach. Wykonujący je sprzedawcy posiadają ogromną wprawę w ich przygotowywaniu - my niestety robiłyśmy to z mniejszą gracją, aczkolwiek efekt na pewno nas zadowolił. Wypiekane są w piecu przypominającym tandoor, ale do ich  wykonania w zupełności wystarczy nam domowy piekarnik :)

Jeśli tak jak my kochacie pieprz, to na pewno będziecie nimi zachwyceni. Cieniutka warstwa ciasta otacza tu pikantne nadzienie, któremu charakteru nadaje mieszanka pieprzu czarnego, białego oraz syczuańskiego. Polecamy zmielić je na świeżo - efekt jest wtedy jeszcze lepszy. Według nas z powodzeniem mogą zastąpić paszteciki podawane do barszczu – zawsze to jakaś miła odmiana :)


bułeczki z pieprzem

Hu jiao bing
Bułeczki z nadzieniem mięsnym z dodatkiem pieprzu
胡椒餅
na 8 bułeczek

na ciasto:
2 łyżki ciepłej wody
1 łyżeczka suchych drożdży
0,5 łyżeczki cukru
1 kubek mąki
1/4 łyżeczki soli
1 łyżka oleju
1/2 kubka wody (lub mniej - w zależności od konsystencji ciasta)

na nadzienie:
ok. 230 g mielonej wieprzowiny
1/2 łyżeczki białego pieprzu
1/2 łyżeczki czarnego pieprzu
1/2 łyżeczki pieprzu syczuańskiego
1 łyżeczka oleju sezamowego
1 łyżeczka sosu sojowego
1/4 łyżeczki soli

dodatkowo:
zielona cebulka
1/2 kubka sezamu

bułeczki z pieprzem

W małej miseczce łączymy ciepłą wodę z drożdżami i cukrem. Mieszamy i odstawiamy na około 5 minut. 

Do osobnej miski przesiewamy mąkę. Dodajemy do niej drożdżową miksturę, olej i wodę - aż do uzyskania odpowiedniej konsystencji ciasta (my nie zużyłyśmy całości). Ugniatamy ciasto aż będzie miękkie i gładkie w dotyku. Zostawiamy do podwojenia w ciepłym miejscu, na około godzinę.

Składniki na nadzienie dokładnie łączymy ze sobą w misce. Siekamy zieloną cebulkę. 

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. 

Ciasto dzielimy na osiem równych części i formujemy je w kule, które następnie rozwałkowujemy na krążki. Na każdy krążek nakładamy zieloną cebulkę, a następnie mięsne nadzienie. Delikatnie łączymy ze sobą brzegi ciasta u góry, na koniec dokładnie je zlepiając. Każdą bułeczkę delikatnie zwilżamy wodą, i posypujemy sezamem. Pieczemy przez około 30 minut, aż uzyskają piękny złoty kolor. Smacznego :)

bułeczki z pieprzem

bułeczki z pieprzem

przepis pochodzi z książki "The Food of Taiwan: Recipes from the Beautiful Island"

Ciasteczka z czarnego sezamu

czarny sezam

Lista naszych ukochanych składników, które sprawiają że mamy ochotę rzucić wszystko i zabrać się za gotowanie krótka nie jest, ale zaszczytne miejsce na niej na pewno zajmuje sezam. Prażony, świeży, w formie pasty czy też oleju (najlepszy olej na świecie to olej sezamowy!) - wszystko to daje nam dodatkową motywację do pracy w kuchni.

Jako że zbliżają się święta i trwa pora wypieków, my również dałyśmy się ponieść tej fali - aczkolwiek skromnie :) Zapraszamy na pyszne ciasteczka z dodatkiem czarnego sezamu. Ten typ ciasta jest dosyć popularny w Japonii, zresztą tamtym rejonem jest zainspirowany. Ciasteczka są w sam raz słodkie, z delikatną orzechową nutą ziaren sezamu. Czego tu nie kochać ^^

czarny sezam

Ciasteczka z czarnego sezamu
na około 35 ciasteczek

280 g mąki
70 g prażonych ziaren czarnego sezamu, zmielonych na mąkę
3/4 łyżeczki proszku do pieczenia
1/4 łyżeczki soli
115 g miękkiego, niesolonego masła
200 g drobnego cukru
1 duże jajko
1 łyżka mleka

czarny sezam

W misce łączymy mąkę, mąkę sezamową, proszek do pieczenia oraz sól. 

W drugiej misce ucieramy masło z cukrem, aż będzie jasne i puszyste. Dodajemy jajko oraz mleko i łączymy z masą. Stopniowo łączymy suche składniki z masłem i mieszamy. Ugniatamy do utworzenia ciasta i wkładamy je owinięte w folię do lodówki na około 30 minut.

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Wyciągamy ciasto z lodówki.

My nasze ciasto rozwałkowałyśmy na około pół centymetra grubości, a następnie wykrawałyśmy ciasteczka, ale można również uformować z niego wałek o około 5 cm średnicy, który następnie kroimy w talarki. Wybór zależy od Was :) Gotowe ciasteczka układamy na papierze do pieczenia i pieczemy przez około 12 minut, aż lekko się zarumienią. 

Myślimy, że szybko znikną z talerza ale w razie czego z powodzeniem przetrzymają około 3 tygodni w szczelnym pojemniku. Smacznego!

czarny sezam

czarny sezam

przepis pochodzi z książki "Kyotofu: Uniquely Delicious Japanese Desserts"

Anda Bhurji

jajecznica

Jajecznica wydaje się być daniem mocno już oklepanym, dlatego miło jest odnajdywać kolejne ciekawe sposoby jej przyrządzania. Ta pełna smaku indyjska wersja tej potrawy od razu podbiła nasze serca. 

Danie to popularne jest na północy oraz zachodzie Indii oraz w Pakistanie i najczęściej łączone jest z chlebkiem roti (रोटी) lub naan (नान). Nam spodobał się również pomysł położenia jajecznicy pomiędzy dwa kawałki pieczywa tostowego ^^

Istnieje wiele możliwości wzbogacenia tej potrawy - my natknęłyśmy się chociażby na dodanie pokrojonych w kostkę ziemniaków - wtedy uzyskamy jeszcze bardziej sycącą wersję. Dobrym pomysłem jest również podsmażenie na oleju ziaren kuminu i dodanie do reszty składników, bo taką wersję też próbowałyśmy. Jakkolwiek byście nie eksperymentowali, myślimy że się nie zawiedziecie. 

A zapach przypraw roznoszący się z rana w kuchni od razu nastraja pozytywnie na cały dzień :)

jajecznica

Anda Bhurji
Indyjska jajecznica
अंडा भुर्जी
na 2 osoby

2 łyżki oleju lub masła
1 mała cebula pokrojona w kostkę
1 pomidor pokrojony w kostkę
1 zielona papryczka chili pokrojona w krążki
2 szczypty kurkumy
1/4 łyżeczki pieprzu cayenne
3/4 łyżeczki soli
1/4 łyżeczki czarnego pieprzu
4 duże jajka

jajecznica

Olej lub masło podgrzewamy na  średnim ogniu na patelni. Podsmażamy cebulę aż do zeszklenia. 

Dodajemy pomidora i smażymy, aż będzie miękki. Dorzucamy kolejno resztę składników: zielone chili, kurkumę, pieprz cayenne, sól i czarny pieprz aż do połączenia. 

Wbijamy jajka i mieszamy aż jajecznica się zetnie - oczywiście zgodnie z naszymi preferencjami :) 

jajecznica

jajecznica

przepis pochodzi z książki "Entice With Spice. Easy Indian Recipes for Busy People"

Brownie z miso


Nie należymy do osób, które na widok tabliczki czekolady nie mogą się powstrzymać od jej zjedzenia i nigdy jakoś specjalnie entuzjastycznie nie reagowałyśmy na słowo „brownie“. Dodatkowo trochę obawiałyśmy się, że ciasto może nam po prostu nie wyjść gdyż (niestety) uważamy, że cukiernikami nigdy nie zostaniemy ;) 

W przepisie zaintrygował nas jednak jeden ze składników, który jest użyty, a mianowicie znana już Wam z jednego z naszych poprzednich przepisów (klik!)... pasta miso. Jak widać nadaje się ona również do tworzenia słodkości :) Wbrew pozorom dodała ona bardzo ciekawego aromatu oraz gęstości ciastu. Delikatna słoność cudownie współgrała z mocno czekoladowym charakterem wypieku. Nie nazwiemy siebie jeszcze maniaczkami brownie, ale z pewnością z przyjemnością wrócimy do tego wyjątkowego przepisu :) Naprawdę polecamy!


Brownie z miso
na 1 blachę 25x25

200g gorzkiej czekolady 70%
200g niesolonego masła
3 łyżki + 1 łyżeczka białej pasty miso
1 kubek + 2 łyżki cukru pudru
5 łyżek mąki
8 łyżeczek kakao
4 duże jajka


Zanim zaczniemy - wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.
Piekarnik rozgrzewamy do 170 stopni.

Roztapiamy czekoladę wraz z masłem w kąpieli wodnej i dodajemy pastę miso - dokładnie mieszamy wszystkie składniki. W misce łączymy ze sobą mąkę, cukier oraz kakao. Stopniowo dodajemy suche składniki do roztopionej czekolady. Zdejmujemy z ognia i po kolei wbijamy jajka, dokładnie łącząc je z masą.

Do posmarowanej masłem blachy wlewamy ciasto i pieczemy 35-40 minut lub do suchego patyczka.

Smacznego ^^



przepis pochodzi z książki "Kyotofu: Uniquely Delicious Japanese Desserts"

Kurczak Gong Bao

gongbao

Jakoś tak zwykle wypada, że kiedy próbujemy kolejnego dania z Chin to później okazuje się, że pochodzi ono z Syczuanu :) Tak też jest i w tym wypadku, bo dziś chcemy przedstawić Wam jedno z bardziej popularnych dań kuchni chińskiej z tamtego rejonu – kurczaka Gong Bao.  

Czytając wdzięczny wstęp z książki z której korzystałyśmy, rozbawiła nas w pewien sposób historia znajomości autorki z tą potrawą. W skrócie - bała się ona ją spróbować przez niezbyt miłe doświadczenia wyniesione z, także u nas popularnych, restauracji chińskich. W żadnym wypadku nie negujemy tu ich walorów, bo czasem miło jest je odwiedzić :) Ale fakt, że można było aż tak zrazić się do potrawy zaintrygował nas i przed napisaniem tego posta postanowiłyśmy spróbować restauracyjnej wersji kurczaka Gong Bao. Danie było oczywiście dobre, ale rzeczywiście niezbyt wiele wspólnego miało z tym co parę dni wcześniej przygotowałyśmy samodzielnie. 

Próbując odnaleźć coś na temat genezy nazwy tej potrawy okazało się, że powstała ona dla upamiętnienia urzędnika państwowego z dynastii Qing, Ding Baozhen. Podobno często serwował to danie swoim gościom podczas pobytu w prowincji Syczuanu, której był gubernatorem. Do dania dodawał chili, ponieważ według niego ludzie z tego regionu uwielbiali jeść chili (patrząc na przepis można podejrzewać, że on sam lubił orzechy ;)). Później otrzymał on tytuł Taizi Shaobao, czy też inaczej Gong Bao - i już chyba wiadomo skąd pochodzi nazwa naszej dzisiejszej potrawy.

Jeśli jesteście ciekawi jak smakuje to popularne danie kuchni chińskiej, to zapraszamy do wypróbowania tego przepisu :)

gongbao

Kurczak Gong Bao
宫保鸡丁
na 2 porcje

250 g piersi kurczaka, pokrojonego w kostkę
1 łyżeczka wina Shaoxing lub sherry
1 łyżeczka skrobi (ziemniaczanej lub kukurydzianej)
2 łyżki oleju
1 łyżka oleju z pieprzu syczuańskiego z tego przepisu (klik!) (lub 10 ziarenek pieprzu syczuańskiego)
1-4 ząbków czosnku pokrojonych w plasterki (ilość można regulować zgodnie z preferencjami)
2,5 cm imbiru pokrojonego w plasterki
10-15 suszonych chili, bez ziarenek  pokrojonych w 5 cm kawałki
3 łyżki prażonych orzechów ziemnych
1 zielona cebulka

na sos:
1,5 łyżki jasnego sosu sojowego
0,5 łyżeczki ciemnego sosu sojowego
1 łyżeczka chińskiego czarnego octu
0,5 łyżeczki wina Shaoxing
1 łyżeczka cukru
3 szczypty białego pieprzu
2 łyżki wody lub bulionu drobiowego
1 łyżeczka skrobi

gongbao

Kurczaka marynujemy w winie z dodatkiem skrobi przez co najmniej 10 minut. W międzyczasie łączymy ze sobą składniki na sos. Sugerujemy także wcześniejsze przygotowanie wszystkiego co potrzebne jest nam do przygotowania naszego dania, bo gdy zaczniemy smażyć nie będzie już na to czasu ;)

Po upływie 10 minut rozgrzewamy pół łyżki oleju w woku na wysokim ogniu i podsmażamy kurczaka. W połowie smażenia wyciągamy go z woka.  
Następnie podgrzewamy resztę oleju wraz z olejem syczuańskim (lub na olej wrzucamy pieprz i podsmażamy minutę). Dodajemy czosnek i imbir, mieszamy dokładnie uważając by ich nie spalić. Wrzucamy chili i smażymy dalej aż poczujemy charakterystyczny ostrawy aromat. Wtedy wrzucamy mięso z powrotem do woka i chwilę podsmażamy z resztą składników. Całość zalewamy sosem i mieszamy tak by dokładnie pokrył on kurczaka. Na tym etapie dodajemy orzechy oraz zieloną cebulkę i krótko podsmażamy. Podajemy razem z ciepłym ryżem.

gongbao

gongbao

przepis pochodzi z książki "Easy Chinese Recipes: Family Favorites From Dim Sum to Kung Pao" i "Authentic Recipes from China"

Olej z pieprzu syczuańskiego

olej

Bardzo lubimy kiedy półprodukty, których używamy do gotowania możemy przygotować samodzielnie – zwłaszcza gdy trudno jest je znaleźć na naszych polskich sklepowych półkach. Część z nich wymaga większego wysiłku, są jednak i takie, których zrobienie nie wymaga od nas zbyt wiele (za wyjątkiem wcześniejszego skompletowania składników ^^).

Do takich właśnie półproduktów należy olej, który dziś chcemy Wam pokazać, a który potrzebny będzie do naszego następnego przepisu. Można go oczywiście zastąpić dodaniem do dania samych ziarenek, ale skoro i tak już musicie kupić pieprz to może warto poświęcić chwilę i spróbować wyczarować z niego aromatyczny olej :) 

Pieprz syczuański to jedna z podstawowych przypraw w Chinach - zwłaszcza w prowincji Syczuanu, gdzie używana jest w wielu potrawach. Jest także jednym ze składników znanej chyba wszystkim mieszanki przypraw pięciu smaków. Ziarenka pieprzu syczuańskiego pomimo tego, że swoim wyglądem przypominają pieprz, tak naprawdę są zewnętrznymi łupinami jagód. Ciężko opisać jest ich smak, musicie sami spróbować - do czego Was oczywiście zachęcamy. 

No a blogowa premiera kuchni syczuańskiej już jutro :)

pieprz syczuański


Olej z pieprzu syczuańskiego
花椒油
na ok. 80ml

1/4 kubka ziarenek pieprzu syczuańskiego
1/2 kubka oleju

pieprz syczuański

Pieprz syczuański wrzucamy do miski - wybierzcie taką, która nie pęknie pod wpływem ciepła.

Podgrzewamy olej w małym garnuszku na wysokim ogniu. Kiedy będzie odpowiednio gorący (zobaczycie biały "dym" unoszący się nad nim) zalewamy nim pieprz i od razu mieszamy pałeczkami. Zostawiamy do ostudzenia (na co najmniej dwie godziny).

Przecedzamy olej przez sitko, a pieprz wyrzucamy. Nasz olej jest gotowy do użycia :)

olej

przepis pochodzi z książki "Easy Chinese Recipes: Family Favorites From Dim Sum to Kung Pao"

Kurczak ze smażonym czosnkiem

smażony czosnek

Niekiedy niekoniecznie ma się ochotę na długie przesiadywanie w kuchni i kombinowanie z milionem składników aby uzyskać dobry efekt. Późne powroty do domu i rozleniwione popołudnia aż proszą się o coś smacznego, ale w miarę prostego w wykonaniu - najlepiej mieszczącego się w jednej (dużej) misce :) W Tajlandii takie potrawy, podawane dla jednej osoby, w przeciwieństwie do posiłków współdzielonych z innymi, określane są mianem ahan chan diao (อาหารจานเดียว). Jak łatwo można się domyślić ten typ gotowania często spotykany jest na ulicznych straganach z jedzeniem. Wszyscy na pewno słyszeliście o pad Thai (ผัดไทย), które jest znakomitym przykładem tego rodzaju potraw (dodatkowo niezwykle popularnym). 

Smażony czosnek potrzebny do naszego przepisu jest dodatkiem wyjątkowym - złocistym, chrupiącym i aromatycznym, świetnie komponującym się z pozostałymi składnikami. W ten sam sposób przygotowuje się również szalotki, które są równie popularnym składnikiem kuchni tajskiej. Olej ze smażenia warto zachować - ma niesamowity smak i na pewno przyda Wam się w kuchni, nie tylko do tajskich dań ;) Zarówno czosnek jak i szalotki spokojnie przechowają się w lodówce około 3 tygodni, dlatego warto usmażyć od razu ich większą ilość.

smażony czosnek

Kurczak ze smażonym czosnkiem
na 2 porcje

1 duża pierś kurczaka (około 350g)
olej do smażenia
1 łyżka jasnego sosu sojowego
1 łyżka sosu ostrygowego
1/8 łyżeczki cukru
1/2 łyżeczki świeżo zmielonego białego pieprzu

długoziarnisty ryż na dwie porcje
ogórek, pokrojony według uznania
pomidorki koktajlowe, przekrojone na pół
1/8 kubka smażonego czosnku
świeża kolendra do podania
smażony czosnek z tego przepisu

pieprz

Kurczaka myjemy i kroimy na mniejsze kawałki. 
W miseczce łączymy ze sobą sos sojowy, sos ostrygowy, cukier i pieprz.
Rozgrzewamy olej w woku na wysokim ogniu i smażymy na nim kurczaka około minutę. Dodajemy wcześniej połączone ze sobą składniki na sos i zmniejszamy ogień na średni. Smażymy dalej, aż do momentu kiedy kurczak będzie gotowy i pokryty sosem. Ściągamy z ognia. 
Na świeżo ugotowanym ryżu układamy kurczaka, ozdabiamy ogórkiem oraz pomidorkami. Całość posypujemy smażonym czosnkiem i ozdabiamy świeżą kolendrą. 

smażony czosnek

smażony czosnek

przepis pochodzi z książki "Simple Thai Food: Classic Recipes from the Thai Home Kitchen"


Placuszki krewetkowe Tod Mun Goong

placuszki krewetkowe

Znając nasze zamiłowanie do wszelkiego rodzaju placuszków oraz owoców morza nie trzeba było długo czekać aż wypróbujemy tę dosyć popularną w Tajlandii przystawkę. Na ulicznych straganach z jedzeniem częściej serwowane są mocniej doprawiane Tod Mun Pla czyli ciasteczka rybne. Wersja z krewetek jest delikatniejsza i o wiele bardziej fotogeniczna ;) Placuszki są mięciutkie i dosłownie rozpływają się w ustach.

Tod Mun Goong najlepiej przygotować ze świeżych krewetek. Jeśli tak jak my macie zamiar użyć mrożonych, radzimy dobrze je osuszyć z nadmiaru wody, która wpływa na konsystencję masy –najlepiej zostawić je na całą noc. Nasz przepis wykonałyśmy bez dodatków, ale można do masy dodać na przykład kukurydzę czy też mięso. To już zależy od Waszej inwencji :)

Placuszki krewetkowe Tod Mun Goong 
ทอดมันกุ้ง
na ok. 8 małych placuszków

250 g krewetek
0,5 łyżki mąki ziemniaczanej (lub jeśli macie - skrobi kukurydzianej)
0,5 łyżki sosu rybnego
0,5 łyżki sosu sojowego
0,5 łyżki oleju sezamowego
0,5 łyżki cukru
1 białko
1/4 łyżeczki soli
1/8 łyżeczki białego pieprzu

dodatkowo:
panko*
olej do smażenia

placuszki krewetkowe

Wszystkie składniki na masę wkładamy do blendera i miksujemy, a następnie przenosimy miksturę do miseczki. Z masy formujemy niewielkie kulki lub też placuszki i obtaczamy w panko. 

Olej podgrzewamy do 175 stopni i smażymy w nim wcześniej przygotowane placki. Kiedy zmienią kolor na złoto-brązowy (około 3-4 minuty na stronę) wyciągamy z oleju i odsączamy jego nadmiar w ręcznik papierowy. Serwujemy z wybranym sosem. Smacznego!

* Panko to azjatycka, dużo bardziej chrupiąca wersja bułki tartej.

placuszki krewetkowe

placuszki krewetkowe

przepis pochodzi z książki "Nong's Thai Kitchen: 84 Classic Recipes that are Quick, Healthy and Delicious"

Zupa miso z batatem

zupa miso

Każdy, kto choć trochę interesuje się kulturą japońską na pewno dobrze wie jak ważnym elementem jej kuchni jest pasta miso i wszelkiego rodzaju potrawy z jej pomocą wyczarowane, na czele ze słynną zupą miso - misoshiru (味噌汁).

Zupa miso robiona jest zwykle na bazie dashi oraz pasty miso. Ta ostatnia jest obok sosu sojowego, octu ryżowego, sake i mirinu jednym z pięciu produktów używanych na co dzień w kuchni japońskiej. Miso powstało w Chinach około 800 roku p.n.e. i zostało przywiezione do Japonii wraz z buddyzmem w VI wieku, gdzie zadomowiło się już na dobre. Jest to gęsta pasta wytwarzana z soi z dodatkiem ryżu lub jęczmienia, która poddawana jest fermentacji. Od jej długości zależy ostateczny smak i aromat pasty. 

Istnieje wiele rodzajów miso różniących się zarówno składnikami jak i recepturami, ale najogólniej podzielić je można na trzy grupy:
- aka miso (赤味噌) czyli czerwone miso,
-shiro miso (白味噌) czyli białe miso,
- awase miso (合わせ味噌) czyli mieszanina dwóch powyższych.

Osobom dbającym o linię polecamy zaprzyjaźnienie się z pastą miso :) Jest bowiem mało kaloryczna, a przy okazji jest źródłem aminokwasów, witamin i minerałów m.in. żelaza, wapnia, fosforu czy potasu. 

Tradycyjnie miso było wykonywane od podstaw w domowym zaciszu, często według własnego specjalnego przepisu i z tego względu było powodem do wielkiej dumy. Powstało nawet wyrażenie temae miso (手前味噌) – wychwalać się. Oczywiście obecnie, w dobie supermarketów, ciężko jest znaleźć rodziny, które samodzielnie wytwarzają pastę miso, ale towarzyszy ona Japończykom niemal codziennie. W przypadku większości tradycyjnych posiłków japońskich na stole na pewno znajdzie się zupa miso wraz z miseczką ciepłego ryżu. Oprócz wersji podstawowej podawana może być także z przeróżnymi dodatkami, które dopełniają i wzbogacają jej smak. My dziś prezentujemy Wam jedną z takich możliwości, w której wyraźny aromat miso łagodzi delikatna słodycz ziemniaka. Polecamy!

pasta miso

Zupa miso z batatem
Satsumaimo no akadashi
さつま芋の赤だし
na 2 porcje

1 nieduży słodki ziemniak, pokrojony w kostkę*
2 kubki dashi (np. z tego (klik!) przepisu)
0,5 łyżeczki sosu sojowego
odrobina sake
zielona cebulka, drobno pokrojona
1 łyżka miso - najlepiej czerwonego
1/8 kubka katsuobushi (płatków tuńczyka bonito)

słodki ziemniak

Słodkiego ziemniaka gotujemy w dashi na małym ogniu. Doprawiamy sosem sojowym i sake. Kiedy ziemniaki będą miękkie wyciągamy je łyżką cedzakową i przenosimy do miseczek, w których serwować będziemy zupę. 

Do wywaru dodajemy pastę miso i dokładnie mieszamy. Bardzo ważne jest by natychmiast ściągnąć ją z ognia – zagotowana traci swoje dobroczynne właściwości. Dodajemy do niej katsuobushi na około minutę, po tym czasie przecedzamy zupę przez sitko. Rozdzielamy równo do misek z kawałkami ziemniaków i posypujemy zieloną cebulką.

* Aby zachować kolor ziemniaka należy go wcześniej namoczyć w mieszaninie wody z sodą oczyszczoną (1 łyżeczka sody na 2 kubki wody). Umytego i pokrojonego w kostkę ziemniaka moczymy w tak przygotowanym roztworze około 2 godziny. Krok ten możemy pominąć.

zupa miso

zupa miso

przepis pochodzi z książki "Washoku. Recipes from the Japanese Home Kitchen"


P.S. Chętnie zjadłybyśmy takie ↓ miso ;) 
Kto lubi RADWIMPS ręka w górę!



Awase dashi

awase dashi

Zgodnie ze złożoną w naszym pierwszym przepisie obietnicą, dziś przygotowałyśmy dla Was jeden z niezbędników kuchni japońskiej, który jest podstawą wielu jej potraw (o czym na pewno się przekonacie) - bulion lub też wywar dashi (だし). 

Głównymi składnikami używanymi do przygotowania dashi są suszone płatki tuńczyka katsuobushi (鰹節), specjalny rodzaj wodorostu czyli konbu (昆布oraz suszone sardynki iriko czy też niboshi (炒り子, 煮干), ale znaleźć można zarówno przepisy wykonane jedynie z konbu czy niboshi, jak i również różnorodne kombinacje tych składników. My zaczynamy od najbardziej popularnego połączenia konbu z katsuobushi czyli awase dashi. 

Oczywiście dashi można przygotować z gotowego proszku, który jest dosyć łatwo dostępny. My jednak jesteśmy zdania, że z dashi jest jak z rosołem – lepszy od tego z kostki jest ten przygotowany od podstaw :) Aby uzyskać najlepszy smak naszego bulionu bardzo ważne jest stosowanie się do instrukcji dotyczących temperatury wody i gotowania - wtedy uzyskamy najdoskonalszy smak bez goryczy, która może wkraść się przy nieodpowiednim przygotowaniu wywaru. Troszkę cierpliwości, a z pewnością uzyskacie idealne dashi. Powodzenia :)

awase dashi

Awase dashi
合わせだし
na 1 litr

kwadrat konbu o wymiarach około 40 cm
4 i 1/4 kubka zimnej wody
1/2 kubka katsuobushi

awase dashi

W rondelku łączymy wodę z konbu i moczymy przez 10-15 minut. Następnie stawiamy na średnim ogniu i czekamy na pierwsze bąbelki - wtedy ściągamy z ognia. 

Dodajemy płatki katsuobushi rozrzucając je po powierzchni wody. Zostawiamy je na około  3-4 minuty i odcedzamy przez sitko. 

Gotowe dashi przechowywać można w lodówce - wytrzyma około 3-4 dni. Po zamrożeniu może stracić swój aromat, najlepiej więc jest przygotowywać je na świeżo.

awase dashi

przepis pochodzi z książki "Washoku. Recipes from the Japanese Home Kitchen"

Japchae


Gdyby chcieć dokładnie przetłumaczyć nazwę japchae oznaczałaby ona „mieszane warzywa“ (jap - mieszać [hangul: , hanja: 雜] oraz chae - warzywa [hangul: 채, hanja: ]). Nazwa ta idealnie oddaje jego ideę. Pierwsze wzmianki o tym daniu mówiły, że składało się ono jedynie z cienko pokrojonych warzyw, teraz jednak kojarzone jest głównie ze specjalnym rodzajem makaronu ze słodkich ziemniaków dangmyeon (당면). Jego wyjątkowa struktura nadaje potrawie specyficznego charakteru i pozwala na swobodne wymieszanie go ze wszystkimi składnikami bez zbytniego uszczerbku na walorach estetycznych. 

Zwykle do japchae dodawany jest szpinak, marchewka, cebula, grzyby oraz marynowane mięso, ale oczywiście można tutaj poeksperymentować (np. dodając owoce morza czy też wykonując jego wegetariańską wersję). Podawane jest często na przyjęciach czy też w trakcie koreańskich świąt, ale zapewniamy, że równie dobrze smakuje nawet bez specjalnej okazji :).

Jeśli koreańska kuchnia kojarzy się Wam tylko z ostrymi potrawami, zachęcamy do wypróbowania tego przepisu. Na pewno się nie zawiedziecie :)

japchae

Japchae
잡채
na 2 osoby

100 g wołowiny lub wieprzowiny (my użyłyśmy i polecamy polędwiczki wołowe)
120 g makaronu ze słodkich ziemniaków
125 g szpinaku
1 łyżka oleju
1 mała cebula
zielona cebulka
1 mała marchewka
2 suszone shiitake
1 łyżeczka suszonych grzybów mung
1/2 łyżki oleju sezamowego
5 łyżek słodkiej bazy z sosu sojowego z tego (klik!) przepisu
1/2 łyżki prażonych ziaren sezamu
1 żółtko
sól i pieprz do smaku

marynata do mięsa:
1 łyżka słodkiej bazy z sosu sojowego
1 łyżka posiekanej zielonej cebulki
1 łyżeczka oleju sezamowego

japchae


W małej miseczce mieszamy składniki na marynatę, a następnie dodajemy do niej mięso pokrojone w paseczki. Odstawiamy na czas przygotowywania pozostałych składników. 

Shiitake i grzyby mung namaczamy w wodzie, a następnie kroimy w paseczki. 

Przygotowujemy omlet z żółtek, którym udekorujemy nasze japchae. W tym celu roztrzepujemy żółtko z odrobiną soli i smażymy na patelni rozgrzanej z odrobiną tłuszczu na małym ogniu. Taki gotowy omlet kroimy na cienkie paseczki.
Omlet można także przygotować z całego jajka lub też z białka i żółtka osobno - wszystko zależy od Waszych preferencji.

Makaron przygotowujemy zgodnie z instrukcją na opakowaniu. 

Każdy z dodatków do makaronu smażymy osobno - w ten sposób zachowujemy ich kolor i świeżość, kontrolując równocześnie długość przyrządzania.  

Szpinak blanszujemy czyli na około minutę wrzucamy do wrzątku. Odcedzamy i wrzucamy do miski, w której będziemy mieszać nasze gotowe danie. 
W dalszej kolejności przygotowujemy pozostałe warzywa - na dużej patelni rozgrzewamy na średnim ogniu łyżkę oleju i podsmażamy na niej kolejno (jak już wspomniałyśmy, oddzielnie): cebulę pokrojoną w piórka razem z posiekaną zieloną cebulką, marchewkę pokrojoną w julienne oraz grzyby. Do każdego dodajemy odrobinę soli oraz w razie potrzeby dolewamy tłuszcz. Przygotowane warzywa przekładamy kolejno do miski ze szpinakiem. Następnie na tej samej patelni smażymy wcześniej zamarynowane mięso przez około 3 minuty. Wrzucamy do miski z warzywami. 

Na patelni rozgrzewamy  olej sezamowy oraz 5 łyżek słodkiej bazy z sosu sojowego i doprowadzamy do wrzenia. Dodajemy ugotowany makaron i dobrze mieszamy. Po chwili stanie się on przezroczysty – ściągamy go wtedy z ognia.

Ostatnim etapem jest wymieszanie wszystkich przygotowanych składników – makaron wrzucamy do miski wcześniej wypełnionej warzywami i mięsem. Dodatkowo dodajemy prażone ziarna sezamu i niewielką ilość oleju sezamowego. Całość dokładnie mieszamy, w razie potrzeby doprawiamy solą i pieprzem, a na koniec dekorujemy omletem z żółtka.



przepis pochodzi z książki "Korean Table"